Ścieki z przelewów burzowych zatruwają krakowskie rzeki. Czy kiedyś pozbędziemy się problemu?
Bulwar Czerwieński rozciąga się między mostami Dębnickim i Grunwaldzkim. Stoją tutaj trzy pomniki autorstwa Bronisława Chromego, wśród nich Smok Wawelski. W 2008 roku na bulwarze powstała aleja gwiazd. Nieopodal cumują barki restauracyjne. Jeden element nie pasuje do tego ładnego obrazka: ścieki, które po ulewnych deszczach, wraz z podpaskami, nawilżanymi chusteczkami i całą resztą śmieci, które są spuszczane w toaletach, wpływają do Wisły u stóp Wawelu. Dostają się tam za pośrednictwem przelewów burzowych.
Potwierdza, że zrzuty ścieków z przelewów burzowych faktycznie prowadzą do degradacji rzek. – Oczywiście nie są jedynym problemem. Musimy uporać się również z dzikimi zrzutami ścieków z gospodarstw domowych, które również następują bezpośrednio do rzek. Co do przelewów, to trzeba wciąż pracować nad sensownym monitoringiem ich pracy, tak żeby wiadomo było, ile rzeczywiście razy się uruchamiają – podkreśla dr Pierri.
Zauważa, że model, o którym wspominają pracownicy wodociągów, nie jest publicznie dostępny, więc nie może ocenić, na ile jego działanie jest prawidłowe. – Co więcej, ważna jest nie tylko liczba zrzutów, ale też to, co wraz ze ściekami dostaje się do rzek. Dlatego na kratach przelewów burzowych powinny zostać zamontowane mierniki, które pokazywałyby poszczególne parametry jakościowe ścieków. Potrzebne są też czujki, które pozwoliłyby na ocenę, czy w danej chwili przelew jest czynny czy nie. Bez tego typu działań nie będziemy mogli całościowo zadbać o jakość krakowskich rzek – reasumuje naukowczyni.