Sekundniki pokażą czas pozostały do zmiany świateł [Rozmowa]
Patryk Salamon, LoveKraków.pl: Dlaczego postanowiliście zgłosić sekundniki do budżetu obywatelskiego?
Sebastian Sułkowski: Uważamy, że jednym z największych problemów Krakowa są korki. Kierowca samochodu ma spore problemy z płynnym przedostaniem się z jednego końca na drugi koniec miasta. Podróż nie jest zbyt komfortowa, dlatego uznaliśmy, że instalowane sekundniki zmniejszą opóźnienie startu auta. Drugim powodem jest zwiększenie komfortu kierowców, aby wiedzieli kiedy będą mieli na przykład zielone światło.
Urzędnicy Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu jakiś czas temu porzucili pomysł korzystania z sekundników, na przykład likwidując urządzenie znajdujące się przy alei Armii Krajowej.
Projekt, który pierwotnie złożyłem w Urzędzie Miasta Krakowa, był napisany na o wiele większą skalę. Po weryfikacji merytorycznej przez pracowników ZIKiT miałem do wyboru dwa rozwiązania: albo całkowicie wycofuję projekt albo okroję ilość liczników i ulic, gdzie miałyby pojawić się urządzenia.
Jakie argumenty mieli urzędnicy, że nie chcieli zgodzić się na pierwszą wersję?
Zapisałem, że sekundniki powinny znaleźć się w 20 obszarach. W urzędzie stwierdzono, że istnieje obszarowy system sterowania ruchem i sygnalizacja świetlna dostosowuje ilość czasu światła zielonego lub czerwonego zgodnie z natężeniem ruchu. Musiałem w takim razie z projektu opiewającego na 500 tysięcy złotych ograniczyć go do pięciu miejsc na kwotę 76 tysięcy złotych.
Wygrana sekundników w krakowskim budżecie obywatelskim to jednak dla mnie duże zaskoczenie. Spodziewaliście się zdobycia pierwszego miejsca?
Nie promowaliśmy tego projektu. Postanowiłem ze znajomymi skupić się na promocji naszego drugiego projektu, czyli darmowego Wi-Fi dla mieszkańców i turystów, a ten żył własnym życiem. Cieszę się, że pomysł na sekundniki był tak chwytliwy, że uzyskał największe zaufanie wśród głosujących.