Skowronek: Ostatni dzwonek [Rozmowa]

– Musimy się nauczyć – to dla nas ostatni dzwonek – że złość musi przyjść już przed spotkaniem. Bayern strzela w Lidze Mistrzów piątą bramkę i idzie po kolejne. My musimy tego od siebie wymagać – mówi Artur Skowronek, trener Wisły, po blamażu w Pucharze Polski i przed poniedziałkowym spotkaniem w lidze z Jagiellonią Białystok.

Michał Knura, LoveKraków.pl: Jesteście już po głębokiej analizie blamażu w Ostrowcu Świętokrzyskim?

Artur Skowronek, trener Wisły: Tak, oczywiście.

Jakie są pana wnioski, poza tymi wypowiedzianymi tuż po spotkaniu?

Wniosek jest jeden, że nie mieliśmy prawa przegrać. W futbolu różne rzeczy się działy i będą dziać, ale powinniśmy w wielu elementach bardziej dokręcić śrubę, by zakończenie było pozytywne. Mamy wiele wniosków dotyczących taktyki i personaliów.

Trenerzy zawsze mówią, że zaczynają rozliczenia od siebie. Widzi pan swoje błędy?

Zawsze analizę zaczynam od siebie. Nie inaczej było teraz. Cokolwiek bym teraz nie powiedział, to odpowiedzialność za wynik bierze trener. Nie uciekam od niej. Jednak myśląc o przepisie dwóch młodzieżowców i składzie na ten mecz, uważam, że można było wprowadzić tylko drobne korekty. Fatos Beqiraj potrzebuje jeszcze chwilę, żeby grać pełne 90 minut na dobrej intensywności. Poza tym Aleksander Buksa spełniał rolę młodzieżowca i to on zagrał. Z kolei Stefan Savić był z nami tylko kilka dni, do tego po bardzo wyczerpującym sezonie w Słowenii.

Vullnet Basha i Jakub Błaszczykowski nie byli w gotowi, by pojechać?

Musieli jeszcze popracować indywidualnie, by nie „zrobić im krzywdy” przed początkiem ligi. Personalnie wystawiliśmy optymalną jedenastkę.  Zmiany Beqiraja i Savicia miały dać kolejny sygnał drużynie, że idziemy po kolejną bramkę i chcemy zamknąć mecz. Miał też wejść Nikola Kuveljić za Buksę, a Chuca zmienić pozycję na „dziesiątkę”. Dlatego zszedł Carlos, który miał najwięcej sprintów w meczu, moc biegowa spadała, dostał żółtą kartkę, nie chcieliśmy ryzykować czerwonej. Poza tym trzeba było zapewnić miejsce dla młodzieżowca, ale musieliśmy zmienić plany. Zawsze można znaleźć jakieś mankamenty. Na pewno powinniśmy być bardziej pobudzeni od początku.

Nie obawia się pan o defensywę w lidze? Błędy w meczu pucharowym były porażające.

Nie wystrzegaliśmy się błędów indywidualnych. Zwracaliśmy uwagę na atuty przeciwnika – stałe fragmenty i wysokich piłkarzy. Przy pierwszej bramce byliśmy dobrze ustawieni, jednak zaważył błąd jednego zawodnika, podobnie było przy drugiej. Nie obawiam się o defensywę w spotkaniu z Jagiellonią, ponieważ widzę piłkarzy w treningu i wiemy, jak chcemy ich ustawić na pierwsze spotkanie.

Widzi pan nowe otwarcie u Silvy, który dotąd przez większość był uważany za zawodnika niespełnionego w Wiśle? Nieźle wyglądał w sparingach, w sobotę zaliczył asystę.

Widzę to, ale nie tylko u niego. Nowy sezon, to nowe rozdanie dla nas wszystkich, którzy wiele przeszli, by utrzymać się w ekstraklasie. Tamte rozgrywki wiele nas kosztowały i chciałbym to doświadczenie wykorzystać. Musimy zasuwać od początku, a nie od momentu, kiedy zaczyna się „palić” grunt. Jestem zły, że tak nie było w Ostrowcu. Po porażce z KSZO jest w nas wszystkich bardzo duża złość, ale… po meczu. Zwycięstwa usypiają, a porażka bardzo dużo uczy.

Musimy się nauczyć – to dla nas ostatni dzwonek – że złość musi przyjść już przed spotkaniem. Bayern strzela w Lidze Mistrzów piątą bramkę i idzie po kolejne. My musimy tego od siebie wymagać, być pazernym na zwycięstwa! Jestem pewny, że to przyjdzie. W zespole zaszło sporo zmian i nowi zawodnicy w drużynie muszą bardzo szybko zrozumieć, dla jakiego klubu grają.

Po nerwowym sezonie zdołał pan choć chwilę odsapnąć, wyłączyć się?

Nie było na to czasu. Krótka przerwa wymusiła bycie w gotowości non stop. Dopinaliśmy transfery, rozmawialiśmy z zawodnikami. Wzmocniliśmy kluczowe pozycje, mamy zespół z konkretnymi umiejętnościami. Teraz musimy pokazać wartość w meczach o punkty.

Zmienił pan część członków sztabu. To już grupa docelowa, czy możemy się jeszcze spodziewać korekt?

Nie widzę potrzeby kolejnych zmian. Tworzymy zgrany kolektyw.

Co przeważyło o rozstaniu z Leszkiem Dyją odpowiedzialnym z przygotowanie fizyczne?

Mówiłem już o tym i chciałbym zamknąć temat.