Skra Warszawa żąda walkowera

Juvenia Kraków w finałowym dwumeczu po bardzo zaciętym boju i walce do samego końca awansowała do Ekstraligi. Co ciekawe, sprawa awansu rozstrzygnęła się zaledwie jednym punktem na korzyść krakowskiej ekipy. Teraz jednak jeden szkoleniowiec stołecznego klubu domaga się walkowera za rzekome niesportowe zachowanie Marka Odolińskiego, grającego trenera „Smoków”.

Drugi rozgrywany mecz finałowy w Krakowie był bardzo emocjonującym i twardym widowiskiem, ale wszystko odbywało się w ramach zasad fair-play. Nawet po końcowym gwizdku rugbiści z Warszawy utworzyli szpaler i oklaskami pogratulowali awansu Juvenii Kraków. Fantastyczna promocja tej dyscypliny sportowej. Teraz jednak na światło dzienne wychodzi bardzo nieprzyjemna sytuacja. Otóż według trenera Skry Warszawa popularny „Pirania” miał z premedytacją wsadzić palec w oko jednemu z zawodników stołecznego klubu. W wyniku starcia doszło do rany ciętej siatkówki. Dowodem mają być zdjęcia opublikowane na jednym z portali społecznościowych.

Atak i obrona

Trener Skry Warszawa opublikował w internecie oświadczenie w którym domaga się surowej kary dla grającego trenera Juvenii Kraków. Treść tekstu jest bardzo emocjonalna.

- Żaden z zawodników Juvenii nie zareagował na zachowanie kol. Odolińskiego co też dobrze o nich nie świadczy. Brak reakcji ze strony kolegów świadczy o przyzwoleniu na takie zachowania, widocznie im to „pasuje”. Jesteśmy zdruzgotani oraz zszokowani zachowaniem gracza Juvenii, totalny brak współczucia dla ofiary bestialstwa świadczy o totalnym braku etyki i moralności ludzkiej – napisał w oświadczeniu Tomasz Borowski, trener Skry Warszawa.

Oczywiście na odpowiedź zawodnika „Smoków” nie trzeba było długo czekać. Kompletnie nie zgadził się z wersją wydarzeń przedstawioną przez stołeczny klub i również opublikował stosowne oświadczenie na portalu społecznościowym.

- We wpisie pojawiają się nieprawdziwe stwierdzenia ,które w sposób oczywisty i rażący naruszają moje dobra osobiste, w szczególności dobre imię oraz wiarygodność, która jest niezbędna do prowadzenia przeze mnie działalnosci trenerskiej jak ròwnierz marketingowej na rzecz mojego klubu tj.: Rzks Juvenia Krakòw . Zarzuca mi Pan , że dzialając z premedytacją uderzyłem zawodnika " Skry Warszawa " bezpośrednio w oko – odpiera zarzut Odoliński (pisownia oryginalna).

Trener Juvenii żąda usunięcia wpisu i zaprzestania naruszania jego dóbr osobistych. W przeciwnym razie sprawa trafi do sądu.

Co więcej „Pirania” wysłał do Polskiego Związku Rugby obszerne wyjaśnienie całej sytuacji. - Nie poczuwam się do odpowiedzialności za przewinienie, które jest mi zarzucane. Nie chciałem uderzyć przeciwnika i aż do momentu publicznego przedstawienia oskarżeń przez sztab szkoleniowy Skry, nie byłem świadom, że takie uderzenie miało miejsce. Co więcej w odległości nie większej niż 5 metrów znajdowało się aż dwóch sędziów, którzy najwyraźniej również nie dopatrzyli się przewinienia. Będąc tak blisko nie sposób nie zauważyć uderzenia w twarz, szczególnie z tak wielkiego zamachu – pisze Odoliński.

Co zrobi Komisja Gier i Dyscypliny?

Jak na razie jest za wcześnie na werdykt ze strony Polskiego Związku Rugby. - W pierwszej kolejności sprawę rozpatruje KGiD a następnie Zarząd PZRugby. Oficjalne stanowisko zostanie przedstawione po decyzji KGiD – zaznaczył Tomasz Formela, rzecznik zarządu Polskiego Związku Rugby.

Kwestią do rozstrzygnięcia pozostaje też sposób nagłośnienia sprawy. Wydaje się jednak, że najbardziej na zaistniałej sytuacji straci polskie środowisko rugby.