Śledztwo w sprawie miejskich urzędników. Końca nie widać. Karnista komentuje

– Długi czas trwania tego typu postępowania nie powinien dziwić – komentuje dr hab. Szymon Tarapata z UJ, karnista. Chodzi o śledztwo, dotyczące m.in. niegdyś wysoko postawionych pracowników urzędu miasta.

– Prawnicy powiedzieli mi, że nigdy przedstawienie zarzutów nie odbywa się tak ad hoc, tylko trwa z reguły od kilku do kilkunastu miesięcy. To było przygotowane w czasie, kiedy nie powiedziałem jeszcze, że nie będę startować w wyborach. To miało być uderzenie we mnie i w osoby ze mną związane – przekonywał w marcu 2024 roku ówczesny prezydent Krakowa Jacek Majchrowski, tłumacząc się z zarzutu, jaki postawili mu śledczy.

Wskazuje, że sprawy karne bardzo się od siebie różnią, dlatego czas ich prowadzenia także jest zróżnicowany. – Art. 310 § 1 k.p.k. stanowi, że śledztwo powinno zostać ukończone w czasie 3 miesięcy. Natomiast art. 310 § 2 k.p.k. daje podstawę do jego przedłużenia – zwraca uwagę karnista. I podkreśla, że właściwie nie ma maksymalnego czasu, po upływie którego niemożliwe jest przedłużenie postępowania. – Często zdarza się, że skomplikowane i wielowątkowe sprawy, w których jest wielu podejrzanych, trwają latami. Nie jest to zjawisko nadzwyczajne – podkreśla Tarapata.

Czy na długość prowadzonego śledztwa może mieć wpływ fakt, że zarzuty ciążą na niegdyś wysoko postawionych urzędnikach? – Wydaje mi się, że nie tyle chodzi o to, kim są podejrzani, ale jak trudna jest materia, z którą trzeba się zmierzyć w toku postępowania. W tego typu sprawach trzeba dokonać wielu czasochłonnych czynności – podsumowuje nasz rozmówca.