Śledztwo w sprawie referendum Gibały. Jest decyzja prokuratury

Prokuratura postanowiła umorzyć postępowanie dotyczące fałszowania podpisów pod wnioskiem o organizację referendum w 2016 roku. Zażalenie od tej decyzji złożył komisarz wyborczy. Okazuje się też, że w sprawie kilka osób usłyszało zarzuty.

Śledztwo trwało kilka lat

Krakowska prokuratura prowadziła postępowanie, które dotyczyło szeregu nadużyć przy sporządzaniu list z podpisami krakowian pod wnioskiem od rozpisanie referendum w sprawie odwołania ówczesnego prezydenta Jacka Majchrowskiego. 

1 października tego 2025 roku zostało umorzone. Jak tłumaczy rzeczniczka krakowskiej prokuratury Oliwia Bożek-Michalec uznano, że społeczna szkodliwość czynu jest znikoma.

– Analiza akt sprawy doprowadziła do wniosku, że nie sposób przyjąć, iż w sprawie doszło do naruszenia lub zagrożenia dobra prawnego o charakterze bardzo istotnym, które byłoby w jakiś szczególny sposób chronione przez ustawodawcę. Konkluzja ta jest zaś tym wyraźniejsza, jeśli pod uwagę weźmie się także inne okoliczności – w tym również rozmiar wyrządzonej lub grożącej szkody, która w ogóle nie nastąpiła – informuje Bożek-Michalec.

Z uzasadnienia decyzji wynika, że przede wszystkim w ogóle nie doszło do samego referendum z uwagi na niewystarczającą liczbę zebranych podpisów. Natomiast liczba tych zakwestionowanych, zdaniem prokuratury, stanowi ułamek zgromadzonych przez inicjatywę.

Łukasz Gibała z zebranymi podpisami, 2016 rok
Łukasz Gibała z zebranymi podpisami, 2016 rok
Krzysztof Kalinowski

Setki przesłuchanych 

Ustaliliśmy, że w śledztwie przesłuchanych zostało kilkaset osób. Prokuratura tłumaczy, że zbieranie od nich informacji blisko 10 lat po tym, jak doszło do potencjalnego przestępstwa, mijało się z celem.

Świadkowe mogli zapomnieć, że w 2016 roku podpisali się na liście przedłożonej im przez przypadkowo spotkaną osobę gdzieś na ulicach Krakowa
Prokuratura Okręgowa w Krakowie

– Nie można również wykluczyć, że z uwagi na znaczny upływ czasu również sam kształt i forma nanoszonego przez nie podpisu mogła ulec znaczącej zmianie – czy to na skutek ewolucji pisma ludzkiego, czy też jako efekt uboczny procesów neurodegeneracyjnych towarzyszących starzeniu się – stwierdza Bożek-Michalec. 

Śledczy wskazują, że wiele podpisów należało też do osób starszych, które w toku postępowanie potwierdziły ich autentyczność. 

– Duża część osób wprost stwierdziła jednak, że z uwagi na znaczny upływ czasu nie jest w stanie ani potwierdzić ani kategorycznie zanegować, że podpisała kwestionowane karty – podaje prokurator.

Jedynie kilkadziesiąt przesłuchanych osób podważyło wiarygodność swojego podpisu, a kilku z nich stwierdziło, że czuje się tym faktem pokrzywdzonych. To – jak zaznacza prokuratura – niewiele z pierwotnej liczby 39 tys. zakwestionowanych przez komisarza wyborczego podpisów.

21 lat pracy biegłego 

Z naszych informacji wynikało, że część przesłuchiwanych musiała wypełnić kartki A4 swoimi podpisami. Dlatego zapytaliśmy o pracę biegłego grafologa. Okazuje się jednak, że ten nie został powołany. 

W sprawie nie powoływano biegłego z uwagi na przewidywany czas wydania opinii wynoszący 21 lat oraz koszt ok. 2 mln. złotych, a także marginalną ilość zweryfikowanych nieprawidłowości
Oliwia Bożek-Michalec

Decyzja o umorzeniu nie jest prawomocna. Zażalenie, które jest rozpatrywane przez prokuraturę okręgową, wniósł komisarz wyborczy.

Pięć osób z zarzutami i warunkowym umorzeniem

Natomiast z odpowiedzi na interpelację posła Dominka Jaśkowca w tej sprawie, wynika, że w toku śledztwa dotyczącego fałszowania podpisów na listach poparcia dla referendum zarzuty usłyszało łącznie pięć osób. 

Najpierw, w ramach postępowania prowadzonego od 2017 r., prokuratura postawiła zarzuty dwóm podejrzanym. Sąd warunkowo umorzył wobec nich postępowanie na roczny okres próby.

W kolejnym etapie, po uchyleniu decyzji o umorzeniu sprawy i jej ponownym podjęciu, w uzupełnionym postępowaniu trzy następne osoby usłyszały zarzuty fałszowania podpisów. Sąd również wobec nich zastosował instytucję warunkowego umorzenia, orzekając roczny okres próby oraz świadczenia po 1000 zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej.