Słowa trenera odbiły się głośnym echem. Mamy odpowiedź: Nie tylko na fajny samochód

Powiem szczerze, że nie do końca się zgadzam z tymi słowami trenera Tułacza – komentuje agent piłkarski Maciej Chrzanowski, który ma też doświadczenia jako zawodnik, trener i dyrektor sportowy.

Puszcza się zmieni

Puszcza przygotowuje się do letnich ruchów transferowych. Trener Tomasz Tułacz chciałby utrzymać kręgosłup drużyny, ale bez zmian się nie obejdzie. 

Po sezonie odejdzie obrońca Łukasz Sołowiej, którego pożegnano przed ostatnim domowym meczem z ŁKS-em Łódź. Nie wiadomo, jaka będzie przyszłość pomocnika Wojciecha Hajdy, jedynie wypożyczonego z Miedzi Legnica. Nie można też wykluczać sprzedaży napastnika Amarilda Gjoniego. Albańczyk wzbudza zainteresowanie ekstraklasowych drużyn.

Do Niepołomic mogą trafić niegotowi na ekstraklasę młodzi zawodnicy Górnika Zabrze, którzy będą potrzebować regularnej gry. Niedawno Puszcza ogłosiła rozpoczęcie współpracy ze zdobywcą Pucharu Polski w 2026 roku. 

Ile zarabiają piłkarze?

Część piłkarzy trzeba będzie jednak zakontraktować, wcześniej wygrywając walkę z innymi klubami. To nie będzie łatwe, bo Żubry nie mają aż tylu środków, by przebijać oferty bogatszych od siebie. A sportowcy się cenią. 

– Świat piłki nożnej w Polsce zwariował. Powiem coś niepopularnego, będę czarną owcą. Uważam, że piłkarze na poziomie polskiej pierwszej ligi są przepłacani. Z tego, co próbuję sięgać, rozmawiać… Nie będę wymieniał poszczególnych sytuacji, ale płacenie piłkarzom takich kwot to wariactwo – alarmował trener Tomasz Tułacz po spotkaniu z Łódzkim Klubem Sportowym. 

Obcokrajowcy są tańsi, dlatego Puszcza może być zmuszona zatrudnić ich więcej, niż zakłada. Tułacz nie gryzł się w język, mówiąc o tym, jaki mamy klimat w polskim futbolu.

Młody zawodnik idzie na maturę i zarabia cztery, pięć razy więcej od nauczyciela, który go egzaminuje. To chore, pasowałoby się nad tym wszystkim zastanowić. Ja nie czuję się Don Kichotem, kijem Wisły nie będę zawracał. Czasami tylko zastanawiam się, czy menedżerom nie wstyd proponować takie warunki za piłkarzy, którzy czasem nie są podstawowymi zawodnikami w swoich klubach
Tomasz Tułacz

Problem zbyt wygórowanych oczekiwań młodych Polaków nie dotyczy tylko I ligi, którą Tułacz zna jak własną kieszeń. W poniedziałek prowadził w niej drużynę po raz 237. 

Kiedyś o ekstraklasowych stawkach mówił Mateusz Dróżdż. – Znam kontrakty, które oscylowały nawet w okolicy 70-80 tys. zł miesięcznie – mówił w programie „Biznes Klasa” jako prezes Cracovii. 

Świat się zmienił

Słowa Tułacza bardzo się poniosły. O ich odbiór zapytaliśmy agenta piłkarskiego Macieja Chrzanowskiego. Wybraliśmy go nieprzypadkowo, bo ma również doświadczenia jako zawodnik, trener bramkarzy, dyrektor sportowy i kierownik drużyny. 

Na wstępie mówi bez ogródek, że nie do końca zgadza się z tezami wygłoszonymi przez Tomasza Tułacza.

Tak dziś wygląda rynek. Płace idą do góry, jest zapotrzebowanie na młodych chłopaków i czasami kwoty są dość wysokie. W niektórych przypadkach mówimy jednak o reprezentantach Polski, wyróżniających się zawodnikach z I i II ligi
Maciej Chrzanowski

Uważa, że każdy młody chce zarobić, bo wie o stawkach seniorów. Podkreśla, że bardziej doświadczony gracz ma dwuletni kontrakt, pensję 60 tys. zł na miesiąc, a gra dużo mniej. 

– Świat poszedł do przodu, 18- i 19-letni zawodnicy nie są już dziećmi. Koszty życia wzrosły, ale młodzi nie zbierają tylko na fajny samochód. Bardziej o siebie dbają, mają indywidualnych trenerów, psychologów, dietetyków. Inwestują w siebie, a to kosztuje – wskazuje.

Maciej Chrzanowski
Maciej Chrzanowski
archiwum prywatne

Przepis o młodzieżowcu popsuł rynek?

Kariera sportowca nie jest długa, więc jak jest okazja zarobić, to się do tego dąży. Zgadza się, że na wzrost oczekiwań młodych wpłynął przepis o młodzieżowcu (z ekstraklasy już wycofany). Nie we wszystkich klubach mało doświadczony gracz regularnie występował, bo wygrywał rywalizację, tylko był potrzebny do spełnienia przepisu. 

Młodzieżowców trzeba było mieć kilku, choćby na wypadek kontuzji jednego z nich.

 – Gdy jest kilka chętnych klubów, to się licytują. Czym mają przekonać piłkarzy? Wizją? Dyrektor sportowy, trener mogą się zmienić w ciągu dwóch miesięcy. Zawodnicy, ich rodzice i agenci walczą o jak najlepsze warunki. Pracowałem w klubach i znam też inną perspektywę, gdy chce się ściągnąć piłkarzy jak najtaniej, bo są ograniczenia – kończy Maciej Chrzanowski.