Słuchać ludzi i realizować ich postulaty. Plan Moniki Piątkowskiej na Senat

Chcę pracować nad inicjatywami, które realnie wpływają na życie mieszkańców – deklaruje Monika Piątkowska, kandydatka KO w wyborach uzupełniających do Senatu RP w Krakowie. I dzieli się swoimi pomysłami na wsparcie kobiet, seniorów, a także inwestycje, które mogą zmienić miasto na lepsze.

W Krakowie trwa kampania wyborcza w wyborach uzupełniających do Senatu RP. Wybory odbędą się już w najbliższą niedzielę, 16 marca.

Za panią tygodnie kampanii. Dużo się działo?

Monika Piątkowska: Pracujemy w sztabie po 12 godzin dziennie, a może nawet więcej. Taka kampania to nie jest praca zza biurka, tylko działanie wśród ludzi. To oni najlepiej wiedzą, co ich boli, co trzeba zmienić, czego oczekują. Dlatego każdego dnia rano i po południu jestem na ulicach Krakowa – na Bagateli, na Błoniach, w Bronowicach, czy na osiedlach. Rozmawiam z seniorami, studentami, przedsiębiorcami, z każdym kto chce poświęcić mi swój cenny czas. Chcę być blisko i słuchać. I co równie ważne – informuję o wyborach, bo wiele osób wciąż nie wie, że już 16 marca decydujemy o tym, kto będzie reprezentował Kraków w Senacie.

Co najczęściej pani słyszy na ulicach Krakowa?

Seniorzy martwią się o zdrowie i przyszłość. Dlatego w moim programie są Centra Zdrowia 75+, które zapewnią lepszą opiekę medyczną oraz bon dla opiekunów osób starszych. Już rozmawiałam o tym z ministrą ds. polityki senioralnej. To konkretne działania, które mogą realnie poprawić jakość życia starszych osób. Młodzi z kolei mówią o problemach z akademikami, wysokimi kosztami życia w Krakowie. Dziś współpracuję z młodzieżówkami, które bardzo angażują się w moją kampanię i codziennie rozdają ulotki. Mam dla nich jasny przekaz – chcę, żeby mieli realny wpływ na decyzje dotyczące Krakowa. To oni w przyszłości wezmą odpowiedzialność za nasze miasto.

Problemem, który zgłaszają mi Krakowianie jest także mała liczba miejsc parkingowych. Jestem zwolenniczką budowania w mieście parkingów podziemnych, które w obecnych czasach mogą się także stać schronami dla ludności cywilnej. Musimy dbać o bezpieczeństwo Krakowian, zwłaszcza, że czasy są bardzo niepewne. Bezpieczeństwo jest dziś dla mnie najważniejsze, i to w każdym wymiarze – egzystencjonalnym, militarnym, żywnościowym i energetycznym.

Zamiast ulotek były też jabłka?

Tak, bo polityka musi mieć sens, tj. nie może być oderwana od codziennych spraw ludzi. Była akcja z sadownikami – rozdaliśmy setki jabłek, promując zdrowe nawyki i wspierając polską produkcję. To pokazuje, że współpraca działa – i właśnie na tym chcę oprzeć swoją pracę w Senacie. Reagujemy na to, co się dzieje. W Tłusty Czwartek widzieliśmy gigantyczne kolejki po pączki, a temperatura nie rozpieszczała. Dlatego częstowaliśmy mieszkańców ciepłą kawą i herbatą. Przy okazji mogliśmy przypomnieć o wyborach i porozmawiać.

Widać, że wspiera panią prezydent miasta, Aleksander Miszalski.

Jesteśmy w stałym kontakcie.  Z Prezydentem Krakowa mamy wspólne cele – rozwój Krakowa, większe inwestycje, poprawę jakości życia mieszkańców. Współpraca między Senatem a samorządem jest kluczowa. A ja mam doświadczenie – jestem prawnikiem, skończyłam Uniwersytet Jagielloński, pracowałam ponad 10 lat w krakowskim magistracie. Znam i kocham nasze miasto.

Zostało kilka dni do wyborów. Jak zamierza Pani przekonać mieszkańców?

Mam jeszcze kilka niespodzianek! Jedna z nich już jest znana – do Krakowa na moje zaproszenie przyjeżdża Rafał Trzaskowski. Ma swoje związki z Krakowem i wiem, że Kraków jest mu bliski. Będziemy współpracować, a to kluczowe dla Krakowa.

Jak dziś, po tych tygodniach kampanii, widzi Pani swoją pracę w Senacie?

Słuchać ludzi i realizować ich postulaty. Polityka to współpraca. Mam wsparcie senatorów, posłów, samorządowców. Spotkałam się z wiceministrem sportu, który zapowiedział nowe inwestycje w Krakowie – baseny, skateparki, lodowiska. Z kolei wiceminister funduszy zapowiedział wyraźnie rezerwację środków na metro w nowej perspektywie finansowej. Tę listę jako senator rozszerzam o pozyskanie środków na III obwodnicę Krakowa, czy nowoczesny system na lotnisku w Balicach, który umożliwi bezpieczne lądowanie samolotów we mgle. Chodzi o to, by mieć narzędzia do realizacji potrzeb mieszkańców Krakowa.

Jako prawniczka po Uniwersytecie Jagiellońskim chcę pracować nad inicjatywami ustawodawczymi, zwłaszcza tymi, które realnie wpływają na życie mieszkańców. Senat daje takie możliwości, a mam wrażenie, że są one zbyt rzadko wykorzystywane. Już teraz mam gotowy projekt, który pozwoli samorządom skuteczniej walczyć z nielegalnym graffiti na prywatnych, często zabytkowych kamienicach. Dziś te malunki po prostu zostają na murach i szpecą miasto, bo nie ma jasnych przepisów, które pozwalałyby na ich szybkie usunięcie. Chcę, by miasto mogło sprawnie interweniować, zamalowywać takie bazgroły i odnawiać elewacje, żeby Kraków zachował swój wyjątkowy charakter.

Dużo mówi Pani o wsparciu kobiet. Jak Pani je widzi?

Przede wszystkim równe wynagrodzenia. Kobiety w UE wciąż zarabiają średnio 12,7 proc. mniej niż mężczyźni na tych samych stanowiskach. To absurd. Chcę, by to się zmieniło. To kobiety wygrały wybory 15 października i chcę o tym wszystkim wyraźnie przypomnieć.

Wsparcie kobiet to również dostrzeżenie seniorek. One często są ciche, nie walczą o swoje. Ich niższe emerytury to efekt lat nierówności płacowych. A to przekłada się na całą gamę problemów – wykluczenie finansowe, trudności z dostępem do opieki zdrowotnej, kultury, rekreacji. Chcę być ich głosem, bo ten problem dotknie nas wszystkie, jeśli nic z tym nie zrobimy.

W kampanii sporo czasu spędza Pani wśród ludzi, ale co Pani robi dla siebie, żeby na chwilę się oderwać?

Dobre pytanie! Tego czasu jest bardzo mało. Oczywiście po pierwsze czas z rodziną: mężem i synem. Uwielbiam jeździć na rowerze – to dla mnie sposób na złapanie dystansu, przewietrzenie głowy. A w domu czekają na mnie także dwa psy, które są moimi najlepszymi przyjaciółmi. Czas spędzony z nimi to zawsze najlepsza regeneracja po intensywnym dniu.

Kampania dobiega końca. Co by Pani powiedziała tym, którzy wciąż nie są pewni, czy iść na wybory?

Kraków zasługuje na wysoką frekwencję! Wybory uzupełniające często są lekceważone, a to duży błąd – każda decyzja ma znaczenie. Widzimy, że zmiany w kraju idą w dobrym kierunku, może za wolno, ale żeby to miało sens, trzeba działać konsekwentnie. Nie możemy pozwolić, żeby wrócił chaos. Zatem jeśli ktoś się zastanawia, czy warto iść na wybory – tak, warto i trzeba. Warto także zagłosować na mnie, na Monikę Piątkowską. To tylko chwila, a ma wpływ na przyszłość Krakowa i wszystkich jego mieszkańców.