Smutny powrót Cracovii. Trzy punkty jadą do Gdańska
Zespół Cracovii przegrał z Lechią Gdańsk 0:1 w meczu 8. kolejki Lotto Ekstraklasy. Gospodarze mieli więcej okazji na strzelenie gola, lecz bardziej skuteczni w tym elemencie okazali się przyjezdni i to oni mogli po 90 minutach gry dopisać do swojego dorobku trzy punkty.
Wydarzenie: Cracovia w tym sezonie u siebie jeszcze nie przegrała. Pierwszą drużyną, która przy Kałuży ugrała trzy punkty jest Lechia Gdańsk. Podopieczni trenera Jacka Zielińskiego już od czterech spotkań nie potrafią wygrać. Po raz ostatni ta sztuka udała im się podczas sierpniowych derbów Krakowa.
Bohater: Marco Paixao miał dwie świetne okazje na zdobycie gola. Pierwszą z 18. minuty zdołał wykorzystać i zapewnił gościom nie tylko prowadzenie, ale też zwycięstwo. Osiemnaście minut później zabrakło mu już szczęścia. Portugalczyk z bliskiej odległości nie trafił do bramki.
Pochwalić również trzeba obu bramkarzy. Grzegorz Sandomierski i Vania Milinković-Savić zwłaszcza w pierwszej połowie kilkakrotnie w trudnych sytuacjach ratowali swoje zespoły przed stratą gola. Obaj musieli mocno się nagimnastykować, by piłka nie zatrzepotała w siatce. Mniej szczęścia miał bramkarz Pasów.
Rozczarowanie: Najlepszy po Denissie Rakelsie strzelec Pasów z minionego sezonu początku tegorocznych rozgrywek nie może zaliczyć do udanych. W ośmiu meczach ligowych strzelił tylko jedną bramkę. Jak dotąd w większości spotkań grał przez pełne 90 minut lub schodził w końcówce. Z Lechią na boisku był praktycznie niewidoczny. Trener Jacek Zieliński zdecydował się go zmienić i Słowak po przerwie nie pojawił się na murawie. Jego miejsce zajął Mateusz Wdowiak.
Warto zwrócić uwagę: Przerwa na reprezentację sprawiła, że obie ekipy czuły głód gry. Cracovia już po 10 minutach miała na swoim koncie groźną sytuację. Po strzale Mateusza Szczepaniaka słupek uratował przyjezdnych. Lechia szybko odpowiedziała. Milos Krasić był bliski pokonania Grzegorza Sandomierskiego, lecz bramkarz gospodarzy popisał się kapitalną interwencją. Pięć minut później Sandomierski znów błysnął znakomitym instynktem.
- Spotkanie toczyło się w szybkim tempie. Choć gdańszczanie próbowali narzucić Pasom swój styl gry, piłkarze z ulicy Kałuży nie dali się zdekoncentrować. Szukali swoich szans z kontrataków. Po utracie bramki Cracovia śmielej ruszyła pod pole karne Lechii, lecz oprócz uderzenia Marcina Budzińskiego prosto w bramkarza i kilku strzałów obok bramki, nic więcej z prób gospodarzy w pierwszej połowie nie wyszło.
- Po pełnych emocji pierwszych 45 minutach, druga połowa nieco ostudziła entuzjazm kibiców. Zamiast soczystych okazji bramkowych, było więcej gry w środku pola. Ambicji obu drużynom odmówić jednak nie można. Obie ekipy szukały trafień, lecz ostatecznie piłka nie potrafiła znaleźć drogi do bramki.
- W wyjściowym składzie Cracovii wyszedł debiutujący w barwach Pasów Tomasz Brzyski. Na dwadzieścia minut przed końcem spotkania jego miejsce na murawie zajął kolejny debiutant Krzysztof Piątek. Nieco ponad godzinę na boisku spędził Piotr Malarczyk, który w 26. minucie zmienił Huberta Wołąkiewicza.
Cracovia - Lechia Gdańsk 0:1 (0:1)
Bramki: Paixao M. (18.)
Cracovia: Sandomierski - Deleu, Polczak, Wołąkiewicz (26. Malarczyk), Brzyski (70. Piątek) - Covilo, Dąbrowski - Wójcicki, Budziński, Jendrisek (46. Wdowiak)- Szczepaniak.
Lechia: Milinković-Savić - Wojtkowiak, Nunes, Maloca, Wawrzyniak (73. Janicki) - Sławczew, Krasić, Wolski (71. Chrapek), Flavio - Marco, Kuświk (23. Haraslin).
Żółte kartki: Maloca, Haraslin, Paixao F., Nunes.
Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork).