Sponsorzy dla stadionów poszukiwani. „To nie są łatwe rozmowy”

Firma Tauron płaci rocznie dwa miliony złotych za prawo do nazwy Kraków Areny. Dwa krakowskie stadiony także mogłoby mieć sponsorów tytularnych, ale na razie nie zgłosił się taki, który przedstawiłby satysfakcjonującą ofertę.

Przez kilka lat stadion, na którym gra Legia Warszawa, nazywany był Pepsi Areną. PGE, która od niedawna jest sponsorem tytularnym Stadionu Narodowego, wcześniej dawało pieniądze za prawo do występowania w nazwie stadionu w Gdańsku. Z kolei obiekt piłkarski w Poznaniu nazywa się Inea Stadion. Krakowskie obiekty przy ul. Kałuży 1 i Reymonta 20 do dziś nie doczekały się sponsorów.

Cracovia: Proponowali zbyt niskie kwoty

Roczne utrzymanie jednego stadionu kosztuje około pięć milionów złotych. Operatorem otwartego pięć lat temu obiektu przy ul. Kałuży jest Cracovia. Przychody czerpie z meczów drużyny grającej w ekstraklasie, ale także z wynajmowania go na różne imprezy komercyjne.

Pięć lat temu właściciel i prezes klubu, profesor Janusz Filipiak, cytowany przez portal SportoweFakty.pl, mówił: – Nie ma jeszcze żadnej nazwy. Na pewno nie będzie to żadna arena. A wiceprezes Jakub Tabisz dodał: – Na dziś stadion nie będzie nosił specjalnej nazwy. Jest to stadion miejski i stadion Cracovii. Nazwa z elewacji bardzo pięknie wygląda i łączy się z klubem oraz miastem. To jest to, czego oczekujemy.

Dziś Cracovia chętnie sprzedałaby jakiejś firmie prawa do nazwy obiektu, ale nie za wszelką cenę. – Prowadziliśmy rozmowy, ale proponowali nam takie kwoty, że nie mogliśmy się zgodzić. To miejsce ma zbyt dużą wartość. Jeśli jednak zgłoszą się inni chętni, to nigdy nie mówimy „nie” i będziemy rozmawiać – tłumacz w rozmowie z LoveKraków.pl Jakub Tabisz. Pytany o kwotę, jaką zadowoliłaby klub, nabiera wody w usta.

Dyrektor ZIS: To nie są łatwe rozmowy

Operatorem drugiego z krakowskich stadionów, który Wisła wynajmuje tylko na mecze, jest Zarząd Infrastruktury Sportowej. Jak podkreśla dyrektor miejskiej jednostki Krzysztof Kowal, poszukiwania sponsora prowadzi ZIS i Wisła. – Gdyby to klubowi udało się pozyskać sponsora, który wyłożyłby pieniądze za prawo do nazwy, to wtedy inaczej byłyby rozdzielone zyski. Mamy to szczegółowo zapisane w umowie – mówi nam Kowal.

Do szczęśliwego finału poszukiwań sponsora jest bardzo daleko. – To nie są łatwe rozmowy. Dużo zależy od wyników osiąganych przez drużynę. Jeżeli Wisła będzie dobrze grała, to sponsor przyjdzie szybciej. Właśnie pozyskaliśmy PZU jako partnera naszych biegów. Mam nadzieję, że niebawem znajdziemy kogoś dla stadionu. Nie chcę mówić, jaka kwota by nas zadowoliła. Lepiej mieć dwa miliony w kieszeni, niż czekać, że ktoś da pięć. A przeważnie aż tyle nie daje – tłumaczy dyrektor ZIS.