Spór wokół dzwonu Zygmunt. Powstaje gwardia wiernych dzwonników
Jak opisywała w ostatnich dniach krakowska „Gazeta Wyborcza”, inicjatywa ta jest pokłosiem wydarzenia, kiedy to dzwonnicy nie stawili się w komplecie na wezwanie arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, by uruchomić Dzwon Zygmunt w dniu zaprzysiężenia prezydenta Karola Nawrockiego. Do uruchomienia ważącego ponad 10 ton dzwonu potrzeba minimum 12 osób, a stawiło się ich zaledwie 10. Inicjatorem powołania „Spiżowej Gwardii Rezerwy Dzwonu Zygmunta” jest Gniewomir Rokosz-Kuczyński, niegdyś członek Bractwa Kurkowego, dziś już z niego wykluczony.
Według relacji gazety, gwardia ma rekrutować zdyscyplinowanych mężczyzn, „wiernych Bogu, Kościołowi i Polsce”. Kandydaci muszą być praktykującymi katolikami, posiadać pozytywną opinię od proboszcza oraz być gotowi do finansowego wspierania parafii wawelskiej kwotą co najmniej 50 zł miesięcznie. Muszą też być gotowi stawić się na każde wezwanie proboszcza „Królewskiej Parafii Katedralnej”.
Bractwo Kurkowe rozsyła pismo
Towarzystwo Strzeleckie Bractwo Kurkowe w Krakowie wydało oświadczenie, w którym stanowczo odcina się od ogłoszenia naboru do gwardii. Organizacja, działająca w Krakowie od 1257 roku, podkreśla, że nie ma nic wspólnego z tą inicjatywą.
Bractwo Kurkowe uważa, że za powołaniem nowej grupy stoi „wrogie naszemu Bractwu ugrupowanie”, stworzone przez Gniewomira Rokosz-Kuczyńskiego, który został wcześniej wyrzucony z krakowskiego Bractwa Kurkowego.
W piśmie przesłanym do wielu osób i instytucji bractwo podkreśla, że „wykazuje się nieskazitelną służbą Polsce, Miastu i Kościołowi Krakowskiemu”. Organizacja wyraża też ubolewanie, że Krajowy Sąd Rejestrowy zarejestrował podszywający się pod nią podmiot – Zjednoczenie Organizacji Historycznych i Strzeleckich Bractwo Kurkowe Rzeczypospolitej.
Bractwo informuje, że „zbieżność nazwy i strojów niestety upodobniają tę grupę do Bractwa Kurkowego w Krakowie”, jednak deklaruje, że nie ponosi odpowiedzialności za działania nowej formacji.