Sportowy gigant pod oknami bloków. Spór o „barbarzyństwo” na Grzegórzkach trwa
Budowa wielofunkcyjnego obiektu sportowego przy ul. Kordylewskiego od miesięcy dzieli mieszkańców Grzegórzek i krakowski magistrat. O sprawie informowaliśmy już w grudniu ubiegłego roku, gdy pod oknami bloków, w miejscu wyciętych drzew, wyrastały mury nowej hali.
Dziś, gdy inwestycja zmierza do zamknięcia bryły, do gry wchodzi posłanka Daria Gosek-Popiołek. Jej diagnoza jest gorzka: – Miasto postawiło na paragrafy, zapominając o dialogu.
Inwestycja za 25,5 mln zł (z czego 20,5 mln zł stanowią środki własne miasta, a 5 mln zł – dofinansowanie z Ministerstwa Sportu i Turystyki) to jeden z flagowych projektów sportowych ostatnich lat w tej części Krakowa. Zimą lodowisko, latem boisko – czyli nowoczesna odpowiedź na potrzeby młodzieży.
Jednak dla osób mieszkających w sąsiedztwie, budowa ta stała się symbolem „urzędniczego barbarzyństwa”.
Powrót do kontrowersji
Od miesięcy mieszkańcy ul. Kordylewskiego nie szczędzą ostrych słów.
Magistrat konsekwentnie bronił swoich racji. Małgorzata Tabaszewska z biura prasowego UMK zapewniała nas, że wycinka została przeprowadzona po starannej analizie, a inwestycja ma na celu „poprawę jakości życia mieszkańców”. Kluczowym argumentem urzędników był fakt, że wszystko odbywa się „zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa”.
„Czy samo prawo wystarczy?”
To wszystko stało się punktem wyjścia dla interwencji posłanki Darii Gosek-Popiołek. Parlamentarzystka Lewicy, która spotkała się z mieszkankami sąsiadującego z inwestycją bloku, nie kwestionuje legalności budowy, ale uderza w sposób jej procedowania.
Gosek-Popiołek zwraca uwagę na fakt, że odległość nowej hali od okien mieszkańców to zaledwie 8,6 metra. I choć jest to dystans dopuszczalny przez prawo, to wpływ tak potężnej kubatury na życie codzienne sąsiadów jest ogromny.
„Bo szacunek to podstawa”
W swoim najnowszym komunikacie posłanka punktuje błędy, które jej zdaniem legły u podstaw konfliktu. – Decyzja z 2020 roku zapadła bez konkursu architektonicznego i bez realnego zapytania mieszkańców o zdanie – wystarczyła opinia Rady Dzielnicy II – zaznacza.
– Takich, które zaczynają się i zależą od dobrych konsultacji społecznych: bo szacunek to podstawa. A tego zabrakło w tej inwestycji – podkreśla Daria Gosek-Popiołek.
Inwestycja strategiczna
Jak relacjonuje Gosek-Popiołek, w odpowiedzi na interwencję poselską, wiceprezydent Łukasz Sęk podtrzymuje dotychczasową linię magistratu. Jego zdaniem „obiekt wpisuje się w Strategię Rozwoju Sportu Miasta Krakowa”.
Urzędnicy podkreślają, że Kraków potrzebuje mniejszych, lokalnych lodowisk, a to przy Kordylewskiego doskonale uzupełni infrastrukturę KSOS-u.
Dla posłanki Gosek-Popiołek to jednak argumentacja niepełna: „A co ze strategicznym dla każdego miasta dialogiem z mieszkańcami?” – dopytuje.
Finał prac już blisko
Mimo politycznych i społecznych napięć, budowa nie zwalnia tempa. Obiekt ma zostać oddany do użytku w grudniu 2026 roku. Choć posłanka przyznaje, że trwających prac nie da się już zatrzymać, jej celem jest zmiana systemowa.
Posłanka chce walczyć o to, by inwestycje publiczne w Krakowie stały się przykładem „dobrego sąsiedztwa”, a nie „barbarzyństwa”, o którym alarmowali Krakowianie.
Sztuczne lodowisko będzie miało wymiary 42 x 21 m i będzie działać przez około pięciu miesięcy w roku, w okresie jesienno-zimowym, kiedy średnia temperatura zewnętrzna nie będzie przekraczać +15 stopni Celsjusza.
W pozostałych miesiącach obiekt będzie wykorzystywany jako boisko wielofunkcyjne, obejmujące centralny kort tenisowy oraz boisko do piłki ręcznej i nożnej o nawierzchni trawiastej z wypełnieniem piaskiem kwarcowym.
Oprócz lodowiska pojawi się trybuna, wypożyczalnia łyżew, a na zewnątrz ścieżka dla rolek o długości 350 metrów oraz miejsca parkingowe.