Stara gwardia nie rdzewieje. Weterani wciąż wiele znaczą dla Wisły
Zimą do zespołu Białej Gwiazdy dołączyło siedmiu nowych piłkarzy, ale tylko dla jednego z nich trener Kiko Ramirez znalazł miejsce w wyjściowym składzie na mecz z Koroną (2:0). Przeciwko kielczanom bramki strzelali piłkarze, którzy przy Reymonta grają od lat.
W pierwszej „11” na mecz z Koroną z nowych twarzy oglądaliśmy tylko stopera Ivana Gonzaleza. Dopiero pod koniec drugiej połowy na boisku pojawili się Pol Llonch i Semir Stilić. Kadra Wisły jest dużo szersza niż jesienią i absencja kilku zawodników nie spowoduje katastrofy, o co jesienią było bardzo łatwo. Nowi piłkarze z czasem powinni dostawać coraz więcej szans lub na stałe wywalczyć sobie wyjściowy skład. Nikt nie wyobraża sobie, że Stilić, gdy dojdzie do formy fizycznej, będzie pojawiał się na boisku tylko na pięć minut.
Ligowi wyjadacze w formie
W swoim debiucie w ekstraklasie Kiko Ramirez zaczął jednak ostrożnie i postawił na sprawdzonych w polskiej lidze zawodników. Ci go nie zawiedli. Motorem napędowym krakowian był – podobnie jak jesienią – Patryk Małecki (29 lat), o którego pięknym golu (piątym w tym sezonie) jeszcze długo będzie się mówić. Rzut karny wywalczył najlepszy strzelec zespołu (osiem trafień) Rafał Boguski (33), a na raty wykorzystał go Paweł Brożek (34). Mimo kilku błędów wciąż dość wysoko można oceniać dyspozycję wiekowego Arkadiusza Głowackiego (38). Kapitan zespołu z Reymonta w sobotę zagrał w barwach Wisły 330. mecz w ekstraklasie i pobił 47-letni rekord należący do Władysława Kawuli.
Brożek się nie obraża
W Wiśle z weteranów nikt nie chce rezygnować. Lata jednak robią swoje, a sił ubywa. Większa konkurencja sprawia, że ikona klubu będzie musiała usiąść na ławce. Jak choćby Brożek, który przeciwko Koronie pojawił się na boisku w drugiej połowie. – Dobrze przyjąłem fakt, że byłem rezerwowym. Rywalizacja trwa, nie obrażam się i robię swoje. Nie ma jednak co ukrywać, że każdy woli grać w pierwszym składzie – mówi były król strzelców ekstraklasy, który w tym sezonie ma na koncie cztery trafienia.
Boguski podkreśla, że piłkarz może się rozwijać w każdym wieku. – Z walki o miejsce w drużynie trzeba się cieszyć. Nowi zawodnicy muszą się jeszcze zaaklimatyzować, ale możemy z optymizmem patrzeć w przyszłość – mówi Boguski.