Stara miłość nie rdzewieje. Smuda odbuduje formę swojego ulubieńca?

Semir Stilić podpisał półtoraroczną umowę z Wisłą Kraków. Po 18 miesiącach Bośniak  powraca do polskiej Ekstraklasy pod skrzydła swojego ulubionego trenera.

Ten ostatni aspekt może mieć niebagatelne znaczenie w kontekście transferu do Wisły. Właśnie za kadencji byłego selekcjonera, Semir Stilić pojawił się w Lechu Poznań i błyskawicznie został ulubieńcem kibiców Kolejorza. Podczas mojego pobytu w Poznaniu miałem kilku trenerów. Najlepiej dogadywałem się z Franciszkiem Smudą wspominał niedawno. 15 goli i 14 asyst w debiutanckim sezonie 2008/09 uruchomiło też lawinę transferowych spekulacji. Co rusz łączono go z klubami z Niemiec, Francji czy Anglii.

Wraz z odejściem „Franza” z Bułgarskiej, blask Stilica zaczął stopniowo przygasać. Z miesiąca na miesiąc grał słabiej, a kolejni trenerzy coraz częściej zarzucali mu brak zaangażowania. Po sezonie 11/12 opuścił  Poznań, ale zamiast wymarzonego zachodu, wybrał kierunek przeciwny i wylądował w Karpatach Lwów. Nie podbił jednak ani Ukrainy, ani Turcji, gdzie występował jesienią.

Do Polski wraca więc z jednej strony jako nieco zapomniana „najlepsza lewa noga w Ekstraklasie”, a z drugiej z łatką zawodnika, który odbił się od konkurencji w poważniejszych rozgrywkach. Jeszcze latem, gdy po raz pierwszy pojawiły się informacje o zainteresowaniu pomocnikiem ze strony Białej Gwiazdy, Smuda zapewniał, że nie stracił do niego zaufania. – U mnie Stilić zawsze ma otwarte drzwi i wiem co z nim zrobić – deklarował.

Jeśli były selekcjoner rzeczywiście zdoła odbudować dawną formę swojego pupila, sprowadzenie Stilica może okazać się najlepszym posunięciem klubu z Reymonta 22 w ostatnich kilku okienkach transferowych. Zwłaszcza, że mowa o 26-latku, który właśnie teraz powinien wchodzić w najlepszy okres kariery.