„Start był ciężki, zobaczymy, jaki będzie koniec”

Czy firmy wymieniające piece dadzą radę i uda się zlikwidować odpowiednią liczbę pieców? Jak na powietrze wpłynie zakaz palenia nieodpowiednimi paliwami stałymi? Czy uda się przekonać zakłady przemysłowe, aby informowały o swoich awariach? Czas mija, a pytań jest coraz więcej. Jakie będzie powietrze w przyszłym sezonie grzewczym?

Tempo składania wniosków na wymianę pieców węglowych wyraźnie spadło. Nie są one liczone w tysiącach, ale raczej w dziesiątkach. – Rozmawiamy jednak cały czas z wykonawcami i mieszkańcami. Uważam, że w połowie roku można się spodziewać zwiększonej liczby składanych wniosków – zakłada Witold Śmiałek, doradca prezydenta Krakowa ds. jakości powietrza.

Celem jest zlikwidowanie od 8 do 11 tysięcy palenisk węglowych. Tutaj nasuwa się kolejne pytanie, które zadaje sobie też Śmiałek: czy firmy fizycznie podołają i zdążą przed wrześniem 2019?

Białe plamy

Inne problemy, przed jakimi stoi miasto, to zapewnienie mieszkańcom, którzy nie mają dostępu do sieci gazowej czy miejskiej, odpowiednio tańszej alternatywy dla pieców węglowych. Oferowanie im pieców elektrycznych może się spotkać ze sprzeciwem, z czego muszą sobie zdawać sprawę urzędnicy. Na razie jednak konkretnego rozwiązania nie ma. Magistrat zapewnia, że pracują nad tym naukowcy z AGH.

– Są też nieuregulowane sytuacje prawne mieszkań. Kilkaset mieszkańców może mieć w związku z tym problemy – mówi Witold Śmiałek o kolejnej kłopotliwej sprawie.

Co zrobi „obwarzanek”?

Czyli gminy, która sąsiadują z Krakowem – bo to od nich też zależy, jakim powietrzem będziemy oddychać. – Nie będzie szczęśliwej wyspy czystego powietrza. Normy jakościowe dla paliw, kotłów i ograniczenie palenisk poza miastem będą wpływać na to, jakie wartości będą rejestrowały stacje monitoringu jakości powietrza. Oby wszystko szło w dobrą stronę – stwierdza doradca.

Przemysł pod kontrolą

Emisja przemysłowa wciąż jest tematem kontrowersyjnym. Wielu osób nie przekonują tłumaczenia o tym, że kominy są tak wysokie, że dymy – przefiltrowane już – unoszą się poza strefą ciszy wiatrowej i rozpraszają na znacznym obszarze. Dodatkowo brak polityki informacyjnej o awariach i nieplanowanych emisjach ton pyłów do atmosfery podsyca wątpliwości.

– Chcemy mieć możliwość badania baz danych emisji z zakładów przemysłowych. Chcemy, jako miasto, mieć też system informowania, gdy dochodzi do jakiejś awarii. Wówczas uniknie się chaosu informacyjnego – podkreśla Śmiałek.

Podsumowując swoje wystąpienie przed radnymi sejmiku małopolskiego, doradca prezydenta Krakowa stwierdził, że początek roku pod względem stężeń zanieczyszczeń w powietrzu „był ciężki”. –  Zobaczymy, jaki będzie koniec. Mam nadzieję, że dobry, bo pieców ubywa – zauważa Witold Śmiałek.