Stawowy: Mam satysfakcję, że moje słowa o Kapustce stały się faktem [Rozmowa]

Niespełna 20-letni pomocnik Cracovii jedzie na Euro do Francji. – To miejsce mu się należało – twierdzi Wojciech Stawowy, trener, który jako pierwszy zaprosił Bartosza Kapustkę na trening seniorów Pasów.

Michał Knura, LoveKraków.pl: Bardzo się pan cieszy z powołania Bartosza Kapustki na Euro?

Wojciech Stawowy: Postawą w meczach ligowych i kilku reprezentacyjnych występach udowodnił, że jedno z dwudziestu trzech miejsc mu się należy. Kapustka zawsze był człowiekiem, który więcej pracował niż mówił. Oby mu to zostało. Co do Euro, to mam przeczucie, że swoje tam zrobi, nie pojedzie jako turysta. 

Pan zaprosił go na pierwszy trening seniorów, gdy miał 16 lat. Czuje się pan jednym z ojców sukcesu Kapustki?

Znacznie większy wpływ na jego rozwój mieli trenerzy, którzy pracowali z nim w Cracovii po mnie - Robert Podoliński, a przede wszystkim Jacek Zieliński. Ja byłem tylko malutkim ogniwem we wprowadzaniu Bartka do piłki seniorskiej. Prawdziwy rozwój tego zawodnika nastąpił z chwilą, gdy zaczął regularnie występować w ekstraklasie i dostawać szanse od Adama Nawałki.

Jeżeli już mówimy o ojcach, to duża większe zasługi ma Piotr Górecki [dziś asystent Jacka Zielińskiego, kiedyś trener młodzieży w Cracovii - przyp.red.]. To on go odkrył i ściągnął do Pasów.

Niedługo Kapustka może zadebiutować na dużej imprezie. A jak pan pamięta ten trening, na którym zaprosił młokosa?

Bartek ma taką cechę charakteru, że nigdy nie daje po sobie poznać, że się czegoś boi. To chłopak, który ciągle stawia przed sobą wyzwania. Tak też było w momencie, gdy otworzyliśmy mu drzwi do pierwszego zespołu. Wszedł do szatni z dużą skromnością, ale bez kompleksów. Szybko złapał kontakt z pozostałymi zawodnikami, wkomponował się w otoczenie.

Często powtarzał pan, że Kapustka pozbawiony jest układu nerwowego.

Na boisku prezentuje niebywały spokój. Jest tak wyrafinowany, jakby grał na dobrym poziomie od lat, a urodził się przecież w 1996 roku. Ten luz, spokój, tylko mu pomoże w wielkiej karierze. Oby pokazał się na mistrzostwach z jak najlepszej strony. Mam satysfakcję, że nasze słowa o tym, że ma papiery na grę, stały się faktem.

Wszyscy zastanawiają się, gdzie Kapustka zagra po Euro. Co mu pan radzi?

Radzić nie chcę, bo ma od tego odpowiednich ludzi. Ja mu życzę, by kariera, bo to już nie jest przygoda z piłką, toczyła się bez problemów. By zawsze podejmował odpowiednie decyzje.

W jakiej lidze miałby najlepiej?

Fajnie jakby trafił do mocnego zespołu, w którym miałby szansę na rozwój i regularną grę. Nie chciałbym, by poszedł do zagranicznego średniaka, w którym miałby problemy z występami. W tym przypadku lepiej byłoby zostać jeszcze w ekstraklasie i tu wejść na wyższy poziom.

Co natomiast słychać u pana?

Wciąż jestem dyrektorem Akademii Futbolu Siepraw. Nie będę jednak ukrywał, że nie czekam na propozycje z seniorskiej piłki. Nie jest łatwo, telefon nie dzwoni, ale ja jestem cierpliwy. Kocham ten zawód i się nie poddam.