Stephane Antiga: Wygrana należy do całej drużyny
Reprezentacja Polski w siatkówce udanie rozpoczęła rozgrywany w Krakowie finałowy turniej Ligi Światowej. Po bardzo zaciętym meczu pokonali 3:2 obrońców tytułu – reprezentację Francji. Mimo słabego początku, podopieczni Stephana Antigi ostatecznie zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść i są blisko awansu do sobotnich półfinałów.
Zeszłoroczny zwycięzca Ligi Światowej od początku spotkania postawił Polakom trudne warunki. Francuzi dominowali zwłaszcza w drugim secie, gdy wygrali do 17. Po dwóch przegranych partiach nasi reprezentanci ruszyli do odrabiania strat. Trzecie starcie przyniosło biało-czerwonym łatwą wygraną. Najbardziej wyrównany był czwarty set. Żadna z drużyn nie była w stanie wypracować sobie znaczącej przewagi. Finalnie w tym secie zwyciężyli Polacy, doprowadzając do tie-breaka. W ostatniej partii lepsi okazali się nasi kadrowicze, którzy wygrali ją do 12, a całe spotkanie 3:2, inkasując tym samym cenne dwa punkty.
– To był dla nas trudny mecz, zresztą jak zwykle przeciwko Francji. Oni prowadzili już 2:0, co było trudną sytuacją, ale nie poddaliśmy się i walczyliśmy dalej. Nawet jeśli mieliśmy szansę wygrać w pierwszym secie, to nie wykorzystaliśmy tego, ale byliśmy cierpliwi i końcowe zwycięstwo było nasze – mówił po meczu Stephane Antiga.
Gra zespołowa kluczem do sukcesu
– Od trzeciego seta zagraliśmy zespołowo. Brawa należą się wszystkim zawodnikom, którzy dziś grali, ale w szczególności Dawidowi Konarskiemu, który rozegrał znakomite spotkanie i zdobył 20 punktów oraz Mateuszowi Mice, który zapisał na swoim koncie 12 oczek – komplementował swoich kolegów kapitan reprezentacji Polski Michał Kubiak.
W naszej drużynie z dobrej strony pokazał się także środkowy Karol Kłos, który w tym spotkaniu zdobył 13 punktów. Niepokój w szeregach rywali siał wprowadzony w drugiej partii Mateusz Bieniek, zdobywając trzy punkty z zagrywki. W drużynie Francji najlepiej punktującym zawodnikiem był znany z gry w ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle Antonin Rouzier, który zdobył aż 25 punktów. Wśród podopiecznych Philippe'a Blaina wyróżnił się także przyjmujący Earvin N'Gapeth (16 punktów).
Dobre złego początki
Nasi rywale od początku spotkania byli bardzo skoncentrowani. Szczególnie dobrze grali w drugiej partii, którą pewnie wygrali do 17. – W trzecim secie straciliśmy koncentrację. Być może ta 10-minutowa przerwa po drugim secie zadziałała na naszą niekorzyść. A wtedy to Polacy zaczęli serwować mocniej i grać skutecznie w bloku – szukał przyczyn porażki swojego zespołu kapitan Francuzów Benjamin Toniutti.
W czwartek reprezentacja Polski zagra swoje drugie spotkanie w turnieju Final Six Ligi Światowej. O godzinie 20.30 mistrzowie świata zmierzą się z groźną reprezentacją Serbii. Podopieczni Nikoli Grbicia w fazie interkontynentalnej zajęli trzecie miejsce, wygrywając siedem spotkań przy zaledwie dwóch porażkach. Podczas tegorocznej edycji Ligi Światowej oba zespoły spotkały się w Belgradzie i górą (3:0) byli Serbowie.
Wygrana zapewni Polakom udział w półfinale, bez konieczności czekania na rezultat piątkowego spotkania między naszymi rywalami. W przypadku wygranej za trzy punkty, mistrzowie świata na pewno zajmą pierwsze miejsce w swojej grupie i w półfinale zmierzą się z drugą drużyną grupy K.
Autor: Bartłomiej Wrzesiński