Stilić poprowadził krakowską remontadę!
Niewiarygodny przebieg polskiego El Classico! Wisła na Pepsi Arena leżała już na deskach i prosiła o najniższy wymiar kary, a mimo to udało jej się podnieść i wywieźć z Warszawy niezwykle cenny remis!
Od pewnego czasu Biała Gwiazda jest wskazywana jako jedyny potencjalny rywal Legii w wyścigu o mistrzostwo Polski. Jednak po pierwszych dwóch kwadransach wydawało się, że nic więcej niż życzeniowe myślenie dziennikarzy, którzy w rozstrzygniętym sezonie szukają jakichkolwiek emocji.
Biała Gwiazda rozpoczęła starcie z Legią najgorzej jak mogła. Zanim stadionowy zegar wskazał drugą minutę gry, Radović po świetnym podaniu Brozia umieścił piłkę w bramce Miśkiewicza. Gospodarze nie dawali wiślackiej defensywie ani chwili wytchnienia i tylko kiepska skuteczność zadecydowała, że jeszcze przed zmianą stron nie prowadzili 3-4 golami.
Zwłaszcza biorąc pod uwagę bardzo kontrowersyjną decyzję sędziego Marciniaka, który w 27 minucie wyrzucił z boiska filar Wisły i jej kapitana, Arkadiusza Głowackiego. Gdy kilka minut później Ondrej Duda podwyższył na 2:0, wydawało się, że spotkanie właśnie się zakończyło i Legia może już myśleć o kolejnym spotkaniu.
Niewykluczone, że podobne myśli rzeczywiście kotłowały się w głowach zawodników Henninga Berga, bo drugą połowę rozpoczęli niezwykle asekuracyjnie. Nadal prowadzili grę, jednak w okolicach wiślackiego pola karnego pojawiali się coraz rzadziej. Kontrola nad boiskowymi wydarzeniami okazała się jednak całkowicie pozorna. A to, co wydarzyło się między 66 a 82 minutą, trudno sklasyfikować kategoriami mieszczącymi się w ramach zdrowego rozsądku.
Leżącą na deskach Wisłę podniósł niesamowity Semir Stilić. Bośniak najpierw zakręcił Jodłowcem przy linii końcowej i wyłożył piłkę Guerrierowi, który zdobył kontaktowego gola. A później z niemal 30 metrów huknął nie do obrony z rzutu wolnego i w pojedynkę poprowadził krakowską „remontadę”.
– W piłce możliwe jest wszystko i właśnie to udowodniliśmy – skomentował spotkanie Franciszek Smuda. – W przerwie powiedzieliśmy sobie, że walczymy do końca bez względu na wynik. Przy odrobinie szczęścia mogliśmy nawet wygrać to spotkanie. Choć to chyba byłoby już zbyt wiele szczęścia.
Legia Warszawa – Wisła Kraków
Radović 2’, Duda 36’ – Guerrier 66’, Stilić 82’
Legia: Kuciak – Broź, Rzeźniczak, Junior, Brzyski – Vrdoljak, Jodłowiec – Żyro (70’ Kucharczyk), Duda, Ojamaa (70’ Augusto) – Radović
Wisła: Miśkiewicz – Burliga, Głowacki, Bunoza, Dudka – Nalepa, Stjepanović – Sarki (70’ Szewczyk), Stilić, Garguła (46’ Guerrier) – Brożek
Sędziował: Szymon Marciniak
Żółte kartki: Junior - Dudka, Burliga
Czerwona kartka: Głowacki 27’