Straż miejska wystawia mniej mandatów. Jesteśmy grzeczniejsi?

W 2011 roku mandaty i pouczenia szły w dziesiątkach i setkach tysięcy. Najwięcej za wykroczenia w ruchu drogowym. Trzy lata temu kierowcy zapłacili ponad 5 milionów złotych z tego tytułu. Do października tego roku na razie uzbierało się „zaledwie” 1,6 miliona złotych. Zmiana polityki czy jesteśmy grzeczniejsi?

155 tysięcy wykroczeń i ponad 7,5 miliona złotych z mandatów – to rok 2011. W 2013, odkąd komendantem straży miejskiej został Adam Młot, liczba ujawnionych wykroczeń spadła do 71 tysięcy, a wpływy z mandatów i wniosków do sądu wyniosły 3,1 miliona złotych. W tym roku tendencja się utrzyma.

– W roku 2013 i 2014 zdecydowanie spadła liczba nakładanych mandatów karnych, np. w porównaniu z latami minionymi. Wiąże się to ze zmianą polityki jednostki, która wskazuje strażnikom przede wszystkim rozwiązania mające na celu pomoc mieszkańcom. Pomoc rozumianą w taki sposób, że mandat karny jest ostatecznością – tłumaczy Marek Anioł, rzecznik prasowy krakowskiej straży miejskiej.

Ruch drogowy

Przeanalizowaliśmy więc statystyki dotyczące dwóch zasadniczych kwestii związanych z ruchem drogowym oraz spożywaniem alkoholu. Najwięcej „dochodu” przynosiły właśnie mandaty od uczestników ruchu drogowego. 2011 rok zamknął się na 43 tysiącach wypełnionych bloczków, 47 tysiącach pouczeń i blisko 5,2 miliona złotych wpływu do budżetu z tego tytułu.

Zupełnie inaczej wygląda to dwa i trzy lata później. 18 tysięcy w 2013 i jak do tej pory 14,8 tysiąca mandatów, co w sumie daje nieco ponad 3,6 miliona złotych. Zauważalny jest jednak wzrost liczby pouczeń. W poprzednim roku funkcjonariusze zamiast karać, ostrzegali 22 tysiące razy. W tym roku już prawie 23,5 tysiąca.

Alkohol

Spożywanie alkoholu w miejscach publicznych również było mocno tępione za czasów komendanta Wiaterka. Na 21 tysięcy wykrytych wykroczeń, 15,5 tysiąca z nich zakończyło się mandatem, a ponad 4 tysiące pouczeniem. Dodatkowo do sądu wpłynęło 2 tysiące wniosków.

W 2013 roku mamy wyraźny spadek w statystykach: 9,7 tysiąca wykroczeń, 5,2 tysiąca mandatów, 3,4 tysiąca pouczeń. Ten rok (do października) przedstawia się następująco: 10 tysięcy wykroczeń, 4 tysiące mandatów. W blisko 6 tysiącach przypadków interwencja strażników nie zakończyła się karą finansową. To pierwszy rok, kiedy liczba ostrzeżeń przewyższyła liczbę mandatów.

Jak jest w innych miastach?

Patrząc na dane z roku 2011 i 2013 mamy 50% mniej wykrytych wykroczeń. Dla porównaniu w Gdańsku spadek ten wynosi około 23%. Natomiast we Wrocławiu o 8% wzrosła liczba wykrywanych wykroczeń. Widoczna zmiana jest choćby w analizowanym przez nas przypadku ruchu drogowego – z 66 do 73 tysięcy z tym, że do tego należy doliczyć mandaty z fotoradarów, około 20 tysięcy.

– Kiedy komendantem został Adam Młot, zmieniły się nie tylko priorytety działania strażników miejskich, ale także sposoby rozwiązywania najważniejszych problemów w mieście. Dotychczasowa pogoń za wynikami musiała się skończyć, bo takie postępowanie prowadziło do patologii – tłumaczy Marek Anioł. – Zdecydowanie spadła liczba nakładanych mandatów karnych, a tym samym restrykcyjność – dodaje.

Zdaniem rzecznika straży miejskiej, takie podejście wpłynęło również na spadek liczby ujawnionych wykroczeń.  – To właściwy kierunek. Strażnicy częściej korzystają nie tylko z pouczeń, ale również z wielu innych form reakcji poza karnymi. Naszym zadaniem jest pomaganie mieszkańcom, a nie tylko karanie. A sami funkcjonariusze są oceniani za efekty ich pracy, a nie za statystykę – wyjaśnia Anioł.

Porównania upraszczają rzeczywistość

O ogólną ocenę działalności SM poprosiliśmy Pawła Stańczyka, sekretarza miasta, który sprawuje nadzór nad komendantem straży miejskiej. Urzędnik uważa, że porównywanie danych jest trudne. – Nie można upraszczać. Przez ostatnie półtora roku w straży miejskiej doszły nowe zadania: dozór nad wykonywaniem ustawy o gospodarce odpadami oraz kontrola nad wykonywaniem uchwały Park Kulturowy Stare Miasto – przypomina.

Paweł Stańczyk uważa również, że straż miejska nigdy nikomu nie dawała mandatów bez powodu. – Wykroczenia w ruchu drogowym nie są błahe, mają wpływ na bezpieczeństwo. Dodatkowo mogą być bardzo uciążliwe, choćby wtedy, gdy ktoś zastawi torowisko. A o tym, jak zakończy się interwencja, decyduje konkretny funkcjonariusz – mówi.

Co w 2015 roku?

– Rewolucji zawsze należy unikać – twierdzi sekretarz Stańczyk. – Nie ma tu miejsca na dokonywanie jakichś autonomicznych rozstrzygnięć. Strażnicy będą musieli skupić się na nadzorze nad segregacją odpadów - będzie to moim zdaniem najistotniejsza kwestia. Druga sprawa to park kulturowy. Nie mogą oczywiście na tym ucierpieć pozostałe aspekty.