Strefa zamieszkania tylko na papierze. Mieszkanka centrum o codziennym chaosie

Mieszkanka centrum Krakowa zwraca uwagę na sytuację na ulicach wokół Rynku Głównego. W liście do redakcji opisuje zachowania kierowców, rowerzystów i dorożkarzy. Pyta, dlaczego przepisy w strefie zamieszkania są tak słabo egzekwowane.

Mieszkam w centrum Krakowa już kilka lat i spacerując codziennie po Starym Mieście dostrzegłam powtarzający się problem. Z początku wydawało mi się, że jestem przewrażliwiona, bo nic się przecież (jeszcze) nie stało, ale po kilku miesiącach obserwacji i ciągłego doświadczania tego problemu mam już dość.

Przepisy są, ale mało kto ich przestrzega

Ścisłe centrum Krakowa – Rynek Główny i wszystkie ulice ciągnące się od niego do Plant – objęte są strefą zamieszkania. Dla przypomnienia, w tej strefie piesi mają pierwszeństwo na całej szerokości jezdni, ograniczenie prędkości wynosi 20 km/h, a parkowanie jest dozwolone tylko w wyznaczonych miejscach.

Kierowcy samochodów zapominają o tym, są nieświadomi, w jakiej strefie się znajdują lub po prostu nie respektują prawa. Co gorsza, moim zdaniem, policja z komendą na Rynku Głównym zdaje się problemu nie dostrzegać lub go po prostu ignoruje – sama nie wiem co gorsze.

Najgorzej rano i na bocznych ulicach

Największe nasilenie występuje w godzinach porannych, kiedy odbywają się dostawy do lokali. Wtedy znacząco wzrasta liczba samochodów dostawczych, a na płycie głównej Rynku czasami nawet robi się po prostu rondo.

Problem ten jednak nie znika w ciągu dnia – trwa praktycznie cały czas. Szczególnie niebezpiecznie jest na ulicach takich jak np. św. Marka czy św. Krzyża, gdzie pieszych jest mniej w porównaniu do ulic Floriańskiej czy Grodzkiej.

Można zauważyć, że kierowcy często przekraczają dozwoloną prędkość 20 km/h i ignorują pierwszeństwo pieszych. Nie, nie mam żadnego sprzętu mierzącego prędkość i nie, nie nagrywam wymuszania pierwszeństwa. Są to jedynie moje codzienne obserwacje podczas spacerów z dzieckiem w wózku (stąd ciężko mi też o jakieś dowody).

Nie tylko samochody

Podobna sytuacja ma miejsce w okolicach placu Biskupiego – niemal żaden kierowca nie porusza się z przepisową prędkością, mimo że w pobliżu znajduje się przedszkole i plac zabaw.

W tym miejscu szczególnie łatwo o tragedię – małe dzieci nie są w stanie prawidłowo ocenić zagrożenia, a prędkość pojazdów ogranicza czas reakcji kierowców.

Problem dotyczy również rowerzystów i użytkowników hulajnóg elektrycznych, szczególnie wraz z popularnością dostaw na rowerach. Często poruszają się z dużą prędkością, zmieniają tor jazdy między ulicą a chodnikiem i nie zwracają uwagi na pieszych. Podobnie jest na Plantach.

„Jedzie dorożka – wszyscy z drogi”

Dodatkowo pojawia się kwestia dorożek, które w praktyce wymuszają pierwszeństwo, licząc na to, że piesi ustąpią im drogi.

Jedzie dorożka – wszyscy z drogi. A co, jeśli pieszy spaceruje środkiem ulicy (w strefie zamieszkania ma takie prawo) i ma słuchawki w uszach albo po prostu nie słyszy?

Zawsze odnoszę wrażenie, że ta dorożka po prostu mnie rozjedzie, jeśli się szybko nie usunę, ale oczywiście tej teorii sprawdzać nie będę, bo za bardzo cenię sobie swoje życie i zdrowie.
Czytelniczka

Rozumiem, że to konie, a nie maszyna, więc mogą się od razu nie zatrzymać, ale jeśli dorożki nie mogą dostosować się do przepisów drogowych, to może Rynek Główny i okolice nie są dla nich odpowiednim miejscem.

Pytania o kontrole

Najbardziej niezrozumiałe jest jednak to, że w bezpośrednim sąsiedztwie Rynku Głównego znajduje się komisariat policji, a mimo to nie widać żadnych systematycznych kontroli – szczególnie w godzinach, kiedy problem jest największy.

Dlaczego nie prowadzi się regularnych działań w tym zakresie? Dlaczego nie wykorzystuje się monitoringu lub kontroli prędkości w miejscu, gdzie przepisy być może są nagminnie łamane?

Dlaczego istnieje przyzwolenie na to wszystko?

Czy naprawdę musi dojść do wypadku, aby temat został potraktowany poważnie?

Czy Prezydent Miasta Krakowa, Policja, Straż Miejska zaczną działać dopiero, gdy będziemy mieć pierwsze ofiary?

 

Śródtytuły pochodzą od redakcji.