Strzelec gola dla Cracovii: Bramka zjawiskowej urody

W niedzielę Cracovia zremisowała z Pogonią Szczecin 2:2. Dla Pasów bramki zdobyli zawodnicy, którzy na co dzień nie grają w pierwszym składzie, a jeśli już wchodzą na murawę, to zaledwie na kilka ostatnich minut. Tym razem, z uwagi na kartki i kontuzje czasu, aby się wykazać, dostali nieco więcej.

Wykorzystane szanse

– Mam nadzieję, że udało mi się wykorzystać szansę, którą otrzymałem – mówił po meczu przed klubową kamerą Mateusz Wdowiak, który po raz pierwszy w sezonie rozpoczął spotkanie w wyjściowym składzie. – Cieszę się z debiutanckiej bramki. Tym bardziej, że była dość zjawiskowej urody – podkreślił zawodnik Cracovii. Co tu dużo mówić, gol faktycznie był stadiony świata. Piłkarz Pasów zbiegł z piłką do środka boiska i uderzył na bramkę swoją słabszą nogą. Piłka zahaczyła o poprzeczkę i wpadła do bramki.

Wcześniej trafienie dla krakowskiego zespołu zaliczył Tomas Vestenicky, który w 23. minucie zastąpił kontuzjowanego Huberta Wołąkiewicza. Dzięki tym dwóm trafieniom Cracovia prowadziła 2:1. – Trochę jesteśmy źli na siebie, bo straciliśmy gola na 2:2. Liczyłem, że moja bramka będzie tą, która da nam zwycięstwo. Tak się nie stało. Nie mniej jednak, cieszę się z tego gola – tłumaczył Wdowiak.

Remis na miarę podium

Spotkanie wielu sytuacji i pięknych goli zakończyło się remisem. – Mimo wszystko wynik jest dla nas korzystny – zaznaczył piłkarz Pasów. – Pogoń miała swoje sytuacje. To był trudny wyjazd, na ciężkim terenie, gdzie naprawdę trudno zdobywa się punkty – dodał. Faktem jest, że tylko w samej końcówce szczecinianie stworzyli sobie aż trzy bardzo groźne sytuacje. Na szczęście dla Pasów, nic więcej już nie wpadło do siatki.

Cracovia przerwę na reprezentację spędzi na podium. Podobnie jak Pogoń ma na swoim koncie 44 punkty, ale przeważa nad nią korzystniejszym bilansem bramkowym. – Cieszymy się, że jesteśmy na podium. Teraz czekamy na to, co będzie dalej – zakończył Wdowiak.