Studniówka Probierza. Sprawdzamy, jak idzie realizacja obietnic

Dokładnie sto dni temu, 21 czerwca Michał Probierz – niespodziewanie – został trenerem Cracovii. Podsumowujemy ten czas, realizację części obietnic i pytamy o opinię samego szkoleniowca. Gdyby Michał Probierz był premierem, opozycja na efektach jego rządów nie zostawiłaby suchej nitki.

Zaskoczenie

Cofnijmy się do 20 czerwca, bo właśnie tego dnia profesor Janusz Filipiak spotkał się z dziennikarzami. Tłumaczył nagłe zwolnienie Jacka Zielińskiego i zapowiadał rychłe zatrudnienie nowego szkoleniowca. Dziennikarze pytali, o co ma walczyć zespół pod wodzą nowego trenera, którego nazwiska jeszcze nie znali. – Przynajmniej o puchary – odpowiedział prezes Pasów.

Sprawdzamy sytuację 101 dni po tej wypowiedzi: sześć punktów w dziesięciu meczach, odpadnięcie w 1/8 finału Pucharu Polski, najwięcej straconych bramek w lidze (19), 12 punktów straty do trzeciego miejsca (gwarantuje grę w pucharach) i 13 do lidera.

Filipiak zorganizował konferencję we wtorek i zapewnił, że nazwisko nowego trenera klub poda do wiadomości do końca tygodnia. Karty zostały odkryte już dzień później. Dwuletnią umowę podpisał Michał Probierz, którego nikt przy Kałuży się nie spodziewał, bo po odejściu z Jagiellonii chciał pracować w zagranicznej lidze, a potem poważnie rozmawiał o swoich udziałach i pracy trenerskiej w Śląsku Wrocław.

Probierz wziął się za czyszczenie szatni, pozbył się wielu zawodników, którzy w ostatnim sezonie ledwo co utrzymali się w ekstraklasie (14. miejsce), ale sezon wcześniej zakwalifikowali się do europejskich pucharów. Do Cracovii przyszli piłkarze, których Probierz chciał. – Profesorowi wypadła taka karta, że ja jestem trenerem, oby to był as – mówił na powitalnej konferencji prasowej.

Podczas pierwszego spotkania z mediami i na kolejnych padało wiele deklaracji, Probierz sygnalizował duże zmiany nie tylko jeżeli chodzi o drużynę, ale i organizację klubu. W 100 dni nie wszystko można zrobić, ale zacząć już tak. Sprawdzamy, jak trenerowi idzie realizacja obietnic.

„Chcę wprowadzić Cracovię na salony, ale to trochę potrwa. Podpisałem kontrakt na dwa lata i myślę, że to jest dobry czas, by zakwalifikować się do europejskich pucharów”

Zobaczymy po dwóch latach, o ile Probierzowi dane będzie tak długo pracować w Cracovii. Na razie na horyzoncie nie widać pucharów i bliżej jest do rozpaczliwej walki o utrzymanie.

„Chcemy wzorować się na hokeistach, którzy co roku odnoszą sukcesy. Mamy za zadanie zadowolić kibiców i zapełnić stadion”

Hokeiści Cracovii zaczęli sezon od zdobycia Superpucharu, a piłkarze ostatni mecz ekstraklasy wygrali 22 lipca. Frekwencja na meczach przy Kałuży nie różni się znacząco od tej z poprzednich sezonów. Jesienią najwięcej kibiców (9114) oglądało spotkanie z Lechem Poznań, a ostatnie z Wisłą Płock (rozgrywane w poniedziałek, co odbija się na frekwencji także w innych miastach) - 4803. Gorzej jest z atmosferą na trybunach, bo kibice coraz głośniej pokazują swoją irytację. Gdy zespół Probierza kompromitował się w Pucharze Polski, szydzili z zespołu śpiewając m.in. „Puchar jest nasz”.

„Chcę przekonać bogatego właściciela do budowy silnego klubu”

Filipiak dał Probierzowi na transfery milion euro, ale aż 80 procent z tego klub przeznaczył na wykup ze Slavii Praga pomocnika Jaroslava Mihalika. Reprezentant Słowacji U-21 został wypożyczony do Pasów zimą, ale nie zachwycał i Filipiak otwarcie mówił, że nie zapłaci za niego takich pieniędzy. Myślenie prezesa zmieniło się po młodzieżowych mistrzostwach Europy, bo Mihalik na polskim turnieju był wiodącym zawodnikiem reprezentacji Słowacji. Na razie piłkarz znów prezentuje poziom z rundy wiosennej i na boisku jest zupełnie bezproduktywny. Jak tak dalej pójdzie, to będą to pieniądze wyrzucone w błoto. W Cracovii liczyli, że kupią Słowaka, a potem sprzedają za większą kwotę. Na razie nikt bogatszy go nie zechce.

„Cracovia ma promować młodych zawodników i ich sprzedawać”

W Białymstoku, gdzie Probierz odniósł największe trenerskie sukcesy, udało się mu wprowadzić do drużyny kilku młodych piłkarzy, na których potem klub z Podlasia zarobił niezłe pieniądze. Podobną drogę miała obrać Cracovia. I rzeczywiście, na początku sezonu nowy trener postawił na kilku młodych chłopaków, a Pasy mają jeden z najmłodszych zespołów w lidze.

Sezon na ławce zaczął doświadczony Grzegorz Sandomierski, a w bramce zobaczyliśmy niespełna 20-letniego Adama Wilka. Wychowanek klubu zagrał jednak tylko w trzech kolejkach, bo potem przytrafiła się mu kontuzja i jeszcze nie trenuje na sto procent.

Drugim młokosem w składzie był rok młodszy Kamil Pestka. Lewy obrońca grał regularnie do derbów Krakowa w piątej kolejce. W tym meczu obejrzał dwie żółte kartki, bo Probierz za późno chciał zrobić zmianę, i wyleciał z boiska. Później zagrał w ósmej kolejce, ale prezentował się poniżej oczekiwań i został zmieniony w przerwie.

W wyjściowym składzie sezon zaczął również Mateusz Wdowiak. Pomocnik wiosnę spędził w pierwszoligowej Sandecji, z którą awansował do ekstraklasy. Ostatni raz w pierwszym składzie zagrał 9 września, teraz wchodzi z ławki na nieco ponad 20 minut. Nie potrafi ustabilizować formy, ale i tak jako rezerwowy daje drużynie więcej niż grający od początku słaby Mihalik.

Szansę od Probierza otrzymał też 18-letni pomocnik Sylwester Lusiusz. Dwa razy zagrał w Pucharze Polski i wszedł na końcówkę meczu we Wrocławiu. Debiut ze Śląskiem zapamięta do końca życia, ale nie będą to najlepsze wspomnienia. Sędzia Szymon Marciniak odgwizdał mu przewinienie, choć nie faulował Michała Chrapka, a po weryfikacji VAR-em zamienił rzut wolny na karny. Gospodarze wykorzystali jedenastkę i Cracovia przegrała. Z kolei w meczu pucharowym z Zagłębiem Lusiusz grał słabo i został zmieniony w pierwszej połowie.

„Wycofanie zespołu rezerw z IV ligi i skupienie się na pracy z młodzieżą, postawienie na drużynę Centralnej Ligi Juniorów”

Cracovia nie ma już rezerw, najlepsi zawodnicy juniorów często są zapraszani na treningi pierwszej drużyny.

„Poprawa infrastruktury sportowej”

Trenerzy Cracovii od lat narzekali na boisko treningowe przy ulicy Wielickiej, ale dopiero Michałowi Probierzowi udało się przekonać władze klubu do zrobienia na nim drenażu. W budynku po byłym sklepie kibica powstała siłownia, a niedługo ma zostać wymieniona sztuczna nawierzchnia na innym treningowym boisku.

Michał Probierz o stu dniach pracy w Cracovii:

– Nie wszystko jest tak jakbyśmy chcieli, doprowadziło się tego wiele splotów okoliczności. Nie ma już co mówić o problemach, które mieliśmy. Ta sytuacja musi nas ukształtować. Musimy pokazać charakter i udowodnić, że potrafimy walczyć z przeciwnościami. Problemy się nawarstwiały i ciągle szukamy nowego rozwiązań.

Na początku wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku, ale jakbym teraz powiedział, że jest dobrze, to byłbym samobójcą. Musiałbym wcześniej trafić do psychiatryka, a nie na ławkę trenerską. Trzeba zrozumieć kibiców, bo mieli swoje oczekiwania. W zeszłym sezonie borykali się z podobnym problemem, zespół skończył sezon dopiero na 14. miejscu. Trzeba przeboleć krytykę i liczyć, że będą nas wspierać.

Pierwszym celem jest prowadzenie dwoma bramkami. Jak będzie w meczu 2:0 dla nas, to będziemy grali spokojniej, zawodnicy odzyskają wiarę w siebie i wigor.

Tomasz Hajto o Cracovii Probierza:

Życzę im jak najlepiej, ale są w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Nie może się poddawać, bo tylko mięczaki się poddają. Trzeba chodzić z głową podniesioną do góry, walczyć, trenować. Może znaleźć inną taktykę, by cały czas się bronić i czekać na kontrę lub stały fragment? Jak idą na wymianę, to źle się kończy.

Michał Knura, LoveKraków.pl:

Gdyby przyznawali tytuły za barwność języka, Cracovia z Probierzem miałaby już zagwarantowane mistrzostwo Polski. Zespół jest w bardzo trudnej sytuacji, nie widać pomysłu na grę, a sprowadzeni piłkarze nie wydają się lepsi od tych, których trener pożegnał. Cracovia nie gra ani efektownie, ani efektywnie. Nie trzeba jednak grać fajerwerków, by zdobywać w ekstraklasie punkty. Czasem wystarczy sposób.

Probierza trzeba również wziąć w obronę. Kiedy wypada ci Damian Dąbrowski, Miroslav Covilo po kontuzji jest cieniem samego siebie sprzed roku i sędziowie często mylą się na twoją niekorzyść, to nie pomaga w pracy. Oczywiście, błędy sędziów nie zepchnęły Pasów na ligowe dno, bo miałyby może dwa punkty więcej, a trzeba pamiętać, że sędzia pomógł im zremisować mecz z Górnikiem.

Pytany o dymisję, Probierz mówi, że nie zamierza jej składać, bo widzi u zawodników chęć do dalszej współpracy. Być może wyprowadzi zespół z dołka, ale powinien to szybko zrobić. Na jego niekorzyść działa brak podziału punktów po sezonie zasadniczym.

Ostatecznie wszystko zależy od cierpliwości Janusza Filipiaka, a z nią wiadomo, jak jest. Nigdy nie wiesz, kiedy się skończy.