Szczęśliwy gol na wagę zwycięstwa. Cracovia liderem!

Uśmiech losu i łut szczęścia - to podstawowe czynniki, które pozwoliły Cracovii sięgnąć po trzy punkty w meczu z GKS-em Katowice. Krakowianie nie zachwycili, ale dzięki kompletowi punktów zmienili na pozycji lidera Flotę Świnoujście i na rywali w walce o awans do Ekstraklasy mogą patrzyć z góry.

Kiedy na stadion przy ul. Kałuży przyjeżdża dziesiąta drużyna pierwszej ligi, kibice Pasów mają pełne prawo oczekiwać jednostronnego widowiska, oblężenia bramki i wielu okazji strzeleckich. Dostali pełen komplet z tym zastrzeżeniem, że stroną dominującą byli... goście. Gdy trener Rafał Górak zapewniał przed meczem o zamiarze wywiezienia spod Wawelu zwycięstwa, jego słowa można było skwitować krótkim, krakowskim "idze, idze bajoku".

Szybko okazało się, że nie jest to czcze gadanie, a jego GKS to jedna z najlepszych ekip, jakie w tym sezonie zaprezentowały się przed krakowską publicznością. Na własne nieszczęście także najbardziej pechowa. Przemysław Pitry dwoił się i troił, zaangażowaniem i walecznością nie ustępowała mu reszta kumpli, a teraz wszyscy zastanawiają się pewnie jakim cudem wracają do domu bez choćby jednego punktu. Zwłaszcza, że w ostatnim kwadransie nie wypuszczali rywala nie tylko z jego połowy, ale nawet pola karnego!

Szczęście było tym razem po stronie Cracovii. Piłka wielokrotnie tańczyła pomiędzy jej obrońcami, ale nawet jeśli problem z zażegnaniem zagrożenia mieli defensorzy, na wysokości zadania stawał Krzystof Pilarz. Dwukrotnie instynktownymi paradami ratował swój zespół przed utratą gola i podobnie jak przed tygodniem w Gdyni, zasłużył na miano bohatera meczu.

Zaś wisienką na tym wypełnionym fartem torcie był zwycięski gol Sebastiana Stebleckiego. Piłka po jego strzale z dystansu zmierzała w prawy róg bramki, gdzie czekał już na nią golkiper gości. Po drodze trafiła jednak w Zejdlera, zmieniła kierunek i Budziłkowi pozostało tylko bezradnie przyglądać się jak wpada do siatki.

Wojciech Stawowy ma zapewne spory ból głowy i wiele spraw do przemyślenia. Jego zawodnicy nie dominują już nad rywalami tak, jak miało to miejsce jesienią i to musi szkoleniowca martwić. Regularnie gromadzą jednak punkty, a dzięki kiepskiej formie rywali kilometrów do tablicy z napisem "Ekstraklasa" ubywa szybciej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać.


Cracovia - GKS Katowice 1:0 (0:0)
Steblecki 67'

Cracovia: Pilarz - Nykiel (26. Puzigaća), Żytko, Kosanović, Marciniak - Szeliga, Zejdler Bernhardt (64. Steblecki) - Zieliński (56. Romanov), Dudzic, Boljević

GKS: Budziłek - Napierała, Czerwiński (72. Gancarczyk), Fonfara, Rakels, Chwalibogowski, Duda, Sadzawicki, Kamiński, Wołkowicz, Pitry

Sędziował: Adam Lyczmański (Bydgoszcz)
Żółte kartki: Dudzic (Cracovia) oraz Czerwiński, Kamiński, Gancarczyk (GKS)

Widzów: 7146