Szef krakowskiej KO przegrał w sądzie apelacyjnym

Sąd Apelacyjny w Krakowie oddalił zażalenie Szczęsnego Filipiaka na orzeczenie wydane w trybie referendalnym. W mocy pozostaje zakaz publikacji materiału o inicjatorach referendum oraz obowiązek przeprosin i wpłaty 3 tys. zł na organizację pozarządową.

Sąd Apelacyjny w Krakowie oddalił w piątek zażalenie Szczęsnego Filipiaka na orzeczenie wydane w trybie referendalnym. 

W mocy pozostaje decyzja Sądu Okręgowego, który zakazał mu publikowania materiału o inicjatorach referendum, nakazał przeprosiny Wojciecha Jakubowskiego i wpłatę 3 tys. zł na organizację pozarządową. 

Szczęsny Filipiak będzie musiał również wykupić ogłoszenie płatne z przeprosinami na pierwszej stronie Gazety Krakowskiej. 

Decyzja sądu apelacyjnego

Jak wynika z postanowienia z 15 maja 2026 r., Sąd Apelacyjny w Krakowie oddalił zażalenie złożone przez Szczęsnego Filipiaka. Sprawa toczyła się z wniosku Wojciecha Jakubowskiego, jednego z inicjatorów referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego. 

Sąd Apelacyjny orzekł także, że wnioskodawca i uczestnik postępowania ponoszą koszty postępowania zażaleniowego związane ze swoim udziałem w sprawie. Posiedzenie odbyło się niejawnie.

W mocy pozostaje wcześniejsze orzeczenie

Oddalenie zażalenia oznacza, że w mocy pozostaje orzeczenie Sądu Okręgowego w Krakowie wydane w trybie ustawy o referendum lokalnym. Sąd I instancji zakazał Szczęsnemu Filipiakowi publikowania i rozpowszechniania materiału propagandowego dotyczącego inicjatorów referendum, w którym sugerowano ich „kryminalną przeszłość”.

Sąd nakazał również złożenie przeprosin Wojciechowi Jakubowskiemu oraz publikację przeprosin w dzienniku lokalnym. Dodatkowo przewodniczący krakowskiej Koalicji Obywatelskiej musi wpłacić 3 tys. zł na wskazaną przez powoda organizację pozarządową – Fundację Centrum Praw Kobiet.

Kontekst sprawy

Sprawa dotyczyła materiału opublikowanego w kampanii przed referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa. 

Wpis przewodniczącego krakowskiej KO sugerował, że inicjatorzy referendum mieli „kryminalną przeszłość”, co Wojciech Jakubowski uznał za naruszenie dóbr osobistych i podstaw do wystąpienia do sądu w trybie referendalnym.