Sześć lat i 43 odmowy wycinki drzew

Interes społeczny wygrał z interesem dewelopera. To rzadkość w Krakowie, gdzie decyzje dotyczące zezwolenia na wycinkę drzew pod inwestycje wydawane są taśmowo. Zresztą, niech przemówią liczby. Od 2010 roku Wydział Kształtowania Środowiska Urzędu Miasta Krakowa 43 razy odmówił usunięcia roślin.

W Krakowie usuwane drzewa idą w tysiące. Powody są różne. Od planowanych inwestycji, po zły stan fitosanitarny roślin i stwarzanie przez nie niebezpieczeństwa. W 2013 roku zezwolono na wycięcie 15,3 tys. drzew pod warunkiem posadzenia w zamian podobnej liczby. Jednocześnie nie zezwolono na wycięcie blisko 1230 drzew. W 2014 roku z miasta zniknęło 13 tys. drzew. W zeszłym roku zaś pod topór poszło ok. 15,8 tys. w zamian prawie tyle samo zasadzono.

Tym bardziej może cieszyć decyzja z ostatnich dni: urzędnik nie zgodził się na wycięcie 51 drzew w Czyżynach. Na uwagę zasługuję wyjaśnienie, gdzie możemy przeczytać, że rośliny te osiągnęły duże rozmiary, co świadczy o tym, że rosną na danym terenie od wielu lat.

Urzędnik wyjaśnia

Stanowią „cenny element krajobrazu i pełniąc ważne funkcje w środowisku przyrodniczym, jak choćby: zmniejszanie ilości CO2, produkowanie tlenu oraz zmniejszanie zanieczyszczenia powietrza poprzez oczyszczanie z pyłu i kurzu. Podczas oględzin stwierdzono również obecność ptasich gniazd w koronach niektórych egzemplarzy”.

Również to, że zazwyczaj deweloperzy dokonują tzw. nasadzeń zastępczych, nie przekonało do wydania pozwolenia. Zdaniem urzędnika, szansa na to, że drzewo w mieście osiągnie rozmiary i wiek tego, które zostało wycięte w obecnych czasach jest bardzo mała.