Szmal o młodości w Krakowie: Tydzień na słoiku dżemu [Rozmowa]
Bramkarz reprezentacji Polski pierwsze kroki w ekstraklasie stawiał w Hutniku. Powoli kończy swoją reprezentacyjną karierę, więc chciałby dobrze zaprezentować się podczas Euro 2016. – Może bramkarz jest jak wino - im starszy, tym lepszy. W pewnym momencie wino też jest jednak za stare i się nie nadaje – mówi 37-letni zawodnik.
Michał Knura, LoveKraków.pl: Miło znów wrócić do Krakowa. Tym bardziej, że niedługo Euro.
Sławomir Szmal: Ktokolwiek mnie pyta, zawsze powtarzam, że mam z tym miastem miłe wspomnienia. Tu - w Hutniku - stawiałem pierwsze kroki w ekstraklasie. Pamiętam, że mieliśmy wtedy w drużynie bardzo dobrą atmosferę. Mam nadzieję, że podobna będzie w Kraków Arenie podczas mistrzostw Europy. Chcemy, by kibice pociągnęli nas ku jak najlepszemu wynikowi na tej imprezie. Nigdy nas nie zawiedli i wiem, że teraz będzie podobnie.
Często Pan powtarza, że przez tydzień żyliście w Krakowie na słoiczku dżemu.
Takie były czasy, potwierdzam. Mieszkaliśmy z kolegami w trójkę na osiedlu Słonecznym. Mimo trudnych warunków dbaliśmy o sportowe prowadzenie się, dojazdy na trening.
Gra przed polską publicznością was nie sparaliżuje? Oczekiwania będą ogromne.
Mamy tak doświadczoną drużynę, że z presją powinniśmy sobie poradzić. Sami staramy się, by nie pompować balonika. Problemem mogą być późne godziny meczów, gramy o 20.30. W związku z tym trenujemy o 19.30 albo później, by na ME maksymalna koncentracja była właśnie o tak później porze.
W święta udało się wam na chwilę zapomnieć o czekającej imprezie?
Był czas na spędzenie świąt i witanie Nowego Roku z rodziną. Teraz już jednak jesteśmy w Krakowie i u wszystkich widać dużą koncentrację podczas zajęć.
Za wami intensywne treningi i turniej we Wrocławiu. Łapiecie powoli świeżość?
Liczę, że to dopiero nastąpi. Treningi u trenera Michaela Bieglera są bardzo wymagające. Przypomnę jednak, że dzięki takiemu przygotowaniu w Katarze rozegraliśmy wszystkie mecze na równym poziomie, a w ostatnich wyglądaliśmy lepiej fizycznie od przeciwników.
W niedzielę zostały zaprezentowane medale. Który się Panu najbardziej podoba?
Nie spoglądałem jeszcze na nie. W Katarze przypadł mi do gustu brązowy, bardzo się z niego cieszyłem. Ja mam nadzieję, że w Krakowie zaczniemy tworzyć nową historię i budować nową drogę.
Zapowiada Pan, że będą to ostatnie ME w karierze. Podobno bramkarz jest jak wino – im starszy, tym lepszy.
Ale w pewnym momencie wino też jest za stare i się nie nadaje do spożycia (śmiech). Wysiłek, który trzeba dać reprezentacji, kosztuje sporo wyrzeczeń. W pewnym momencie trzeba zrezygnować, bo nie można poświęcić klubowi i kadrze tyle, ile by się chciało.