Szpital pod presją finansową. „Kredytują NFZ i pogrążają się w spirali zadłużenia”
Politycy Konfederacji zorganizowali dziś konferencję prasową przed Szpitalem im. Gabriela Narutowicza w Krakowie.
W swoich wystąpieniach ocenili, że system ochrony zdrowia „faktycznie zbankrutował”, a jego problemy widoczne są na każdym poziomie funkcjonowania – od poradni po duże szpitale miejskie.
„To już nie ostrzeżenie, to codzienność”
Artur Rzepka stwierdził, że obecna sytuacja w ochronie zdrowia przekroczyła próg kryzysu. Jako przykład podał szpital w Ostrołęce, który ze względu na brak wypłaty za nadwykonania w wysokości 15 mln zł przeszedł w tryb awaryjny i wstrzymał planowe zabiegi.
– Polski system ochrony zdrowia zbankrutował. Zapaść jest widoczna na każdym poziomie: od podstawowej opieki zdrowotnej po specjalistykę. W całej Polsce oddziały są czasowo zamykane, a pacjenci odsyłani dziesiątki kilometrów dalej – mówił.
Jego zdaniem nawet rekordowe wydatki – od 150 mld zł w 2020 roku do 293 mld zł w 2024 roku – nie przełożyły się na poprawę funkcjonowania systemu, bo środki są kierowane doraźnie zamiast na głęboką reformę.
Źle wycenione świadczenia i „spirala długów szpitali”
Grzegorz Legień wskazywał na – jak to określił – patologie obecnej polityki NFZ w zakresie wyceny świadczeń.
– Szpitale wykonują zabiegi, na których mogą zarobić, jak TAVI, ablacje czy niektóre zabiegi okulistyczne, bo wyceny są zawyżone. Jednocześnie unikają niedofinansowanych świadczeń takich jak porody naturalne, geriatria, psychiatria czy choroby wewnętrzne – podkreślał.
Według Legienia, mimo formalnego zniesienia limitów nikt realnie nie chce płacić za nadwykonania. Szpitale — jak mówił — wykonują świadczenia, ale nie otrzymują zwrotu kosztów, co prowadzi je do zadłużenia.
– W praktyce to szpitale kredytują NFZ, popadając w spiralę długów – dodał.
„System dźwiga ciężary, których nie uniesie”
Piotr Bartosz zwrócił uwagę na obciążenia systemu związane z leczeniem obywateli Ukrainy.
– Od 2022 do 2024 roku koszty leczenia obywateli Ukrainy wyniosły ponad 4,3 mld zł. Z opieki zdrowotnej skorzystało ponad 1,3 mln osób, w tym ponad 457 tys. hospitalizowanych – mówił.
Przekonywał, że pomoc jest potrzebna, ale jej skutków nie można ignorować, bo wpływają one na kolejki i koszty ponoszone przez polskich pacjentów. Do tego – jak dodał – dochodzą problemy demograficzne i „dług zdrowotny” po pandemii.
– Rząd powinien działać jak rodzina, a w pierwszej kolejności dbać o Polaków. W przeciwnym razie państwo wysyła sygnał, że traktuje swoich i obcych na równi. Mówimy temu stanowcze „nie” – stwierdził.
Krytyka NFZ i sytuacja w Szpitalu Narutowicza
Mateusz Szelowski ocenił, że monopol Narodowego Funduszu Zdrowia jest jedną z głównych barier dla naprawy systemu.
– NFZ jest jednocześnie regulatorem, monopolistą i sędzią we własnej sprawie. Ten model się wyczerpał – mówił.
Wskazał także na sytuację Szpitala im. Gabriela Narutowicza, który – jak twierdzi – znalazł się w najtrudniejszym momencie od lat.
– Najnowsze audyty pokazały, że dług szpitala jest znacznie wyższy, niż wcześniej informowano – od około 130 do nawet 160 mln zł. Łączne zobowiązania mogły przekroczyć 200 mln zł – mówił.
Jego zdaniem bez „realnych działań systemowych” Polacy nie będą mogli czuć się bezpiecznie, gdy zachorują.