Szpur: Robię krok dalej w działalności społecznej!
Przed nami finał zorganizowanych przez Pana pikników na placach zabaw na Czerwonym Prądniku. To już dobry czas na podsumowania?
Chyba tak, choć jak Pan zauważył, ostatnie spotkanie, tym razem w Parku Zaczarowanej Dorożki, jeszcze przed nami. Muszę przyznać, że spodziewałem się miłych spotkań z mieszkańcami okolic, ale cały efekt przerósł nasze oczekiwania. Doskonale bawiły się całe rodziny, poznając się i spędzając wspólnie czas. Właśnie tak wspiera się najmłodszych i buduje więzi międzysąsiedzkie.
Właśnie tak Pan sobie wyobraża aktywizację krakowian?
W wielu europejskich miastach takie wydarzenia organizowane są oddolnie przez cały rok. Sąsiedzi, przyjaciele, rodzina razem spędzają czas, bawiąc się doskonale. Bardzo przypadła mi do gustu taka kultura w Londynie, teraz cieszę się, że mam jej coraz większą namiastkę w Krakowie. Dojrzewamy coraz bardziej, by tworzyć społeczność nie tylko wtedy, gdy wycinane są drzewa, ale także, gdy po prostu chcemy przebywać ze sobą.
Niedługo po rozpoczęciu serii ośmiu spotkań rodzinnych w krakowskich parkach, dostał Pan zaproszenie do jeszcze większego zaangażowania się w sprawy codzienne.
To prawda, chyba zwróciłem czyjąś uwagę, bo zostałem zaproszony do aktywnego udziału w wyborach do Sejmu. Podejmę rękawicę, choć doskonale zdaję sobie sprawę z trudności zadania. Już wiem, że wystartuję z listy Koalicji Obywatelskiej, a moje miejsce na liście to numer 21. Możliwe, że symboliczne i szczęśliwe „oczko” zauważą mieszkańcy, tak jak docenili moje zaangażowanie w organizację wydarzeń w parkach.
I rzeczywiście chciałby Pan reprezentować nas w Warszawie?
Ja pracę parlamentarzysty widzę dwojako. Po pierwsze: praca konstruktywna w Sejmie. Mam tu na myśli chociażby tworzenie dobrego prawa dla przedsiębiorców czy też szeroko rozumianą innowacyjność. Z drugiej zaś strony parlamentarzysta powinien aktywnie działać w swoim okręgu na rzecz mieszkańców. Wspierać ich i pomagać w rozwiązywaniu różnych problemów. W Wielkiej Brytanii obowiązują w wyborach okręgi jednomandatowe. To bardzo dobre rozwiązanie, gdyż parlamentarzysta, który nie jest aktywny w regionie, łatwo może stracić mandat. W naszym systemie proporcjonalnym parlamentarzyści szybko zapominają o swoich wyborcach, a przypominają sobie o nich przed wyborami. Ja chcę pokazać, że może być inaczej. Z pewnością to również dobra okazja, by sprawdzić, jak daleko może sięgać moja "sprawczość", energia i chęć zaangażowania. W polityce nie czuję się doświadczony, ale w działaniu dla ludzi już tak. Jeśli krakowianie uznają, że właśnie takich ludzi chcą mieć w Sejmie, będę ich reprezentował z dużą dumą.
A kogo szczególnie chciałby Pan reprezentować? Są jakieś grupy społeczne? Zawodowe?
Od lat pracuję w branży IT, a od czasu zamieszkania w Krakowie prowadzę w niej z sukcesem własną firmę. Dziś ludzie związani z rozwojem oprogramowania, technologii, szeroko pojętych innowacji, są na rynku pracy "rozchwytywani". Przeciwnie w Sejmie, gdzie mimo naszego wpływu na gospodarkę, nie mamy aktywnych przedstawicieli. I to w czasach, kiedy branża IT jest jednym z polskich kół zamachowych dla globalnej ekonomii.
Trzeba dbać, bo przedsiębiorcy potrzebują dodatkowego wsparcia?
Przede wszystkim przedsiębiorcy potrzebują więcej swobody, mniejszej dynamiki zmian w podatkach, składkach i ubezpieczeniach. Potrzebują stabilności, która pozwala planować długoterminowo. I o to trzeba dbać, bo dziś osoby prowadzące własną działalność nie tylko biorą na siebie wielkie ryzyko, ale także dają coraz lepsze miejsca pracy innym. Dotacje do działalności powinny być mądre, a w wielu przypadkach wystarczyłoby mniej zabierać i ograniczać. Każda zainwestowana złotówka w gospodarkę jest bardzo ważna, a przedsiębiorcy potrafią liczyć.
A Kraków? Co zyskałby z posłem Witoldem Szpur w sejmowych ławach?
Mam nadzieję, że dałem się poznać jako społecznik. I to się nie zmieni, niezależnie od mojego powodzenia w październikowych wyborach. Dalej będę angażował się w pomoc sąsiadom z okolicy, osiedla, dzielnicy i - mam nadzieję - także z miasta. A jeśli się powiedzie? Z pewnością mam temu miastu i mieszkańcom do spłacenia wielki dług wdzięczności, więc zaangażowanie w sprawy istotne dla działania samorządu i rozwijania państwowych inwestycji w Krakowie, to aspekty, nad którymi chciałbym "pochylić się" w sposób szczególny. Doskonale zdaję sobie sprawę, że jeszcze nie wszyscy mieli okazję mnie poznać, ale szczęśliwy numer 21 - słynne "oczko" - może z pewnością sugerować mieszkańcom dobry wybór.