Szukają nowego miejsca pod tor motocyklowo-samochodowy

Skoro przez pięć lat nie udało się zbudować toru motocyklowo-samochodowego na Rybitwach, urzędnicy i inicjatorzy budowy robią krok wstecz. Rozważane są teraz inne lokalizacje – tak by czekający w szufladzie projekt stał się w końcu rzeczywistością.

Tor wygrał głosowanie w budżecie obywatelskim w 2015 roku z dużą przewagą głosów i od tego czasu nie doczekał się realizacji. Zaplanowano go na działkach położonych na Rybitwach, w sąsiedztwie oczyszczalni ścieków. Kierowcy i motocykliści mieli tam doskonalić swoje umiejętności, miały się tam też odbywać różne motoryzacyjne imprezy.

Na drodze do budowy pojawiły się jednak problemy. Pierwotna kwota trzech milionów złotych szybko urosła, kiedy okazało się, że sam tor będzie ponad dwukrotnie droższy, a jeszcze droższy od niego ma być duży układ drogowy, który miałby służyć nie tylko do obsługi samego obiektu, ale też dla przyszłego skomunikowania całego rejonu. Jeśli doliczymy do tego jeszcze problemy formalne na etapie przygotowywania różnych dokumentów, efekt jest taki, że miasto co prawda ma część potrzebnych dokumentów, ale od dłuższego czasu nic konkretnego się w tej sprawie nie stało.

Szukali w Nowej Hucie

Teraz urząd miasta szuka nowego sposobu zrealizowania woli mieszkańców wyrażonej w głosowaniu. Miałoby nim być zlokalizowanie toru w takim miejscu, które nie wymagałoby tak dużych nakładów związanych z zapewnieniem dojazdu.

W środę sprawdzany pod tym kątem był teren w Pleszowie, w miejscu likwidowanej stopniowo hałdy żużla z kombinatu. Szczęsny Filipiak, zaangażowany w inicjatywę, nie widzi jednak szans na budowę toru w tym miejscu w nieodległej przyszłości. Pod uwagę brana jest też m.in. inna działka będąca obecnie w zarządzie Arcelor Mittal oraz teren zarządzany przez spółkę Nowa Huta Przyszłości. Lista jest jednak o wiele dłuższa. – Uzgodniliśmy, że powrócimy do wszystkich 28 lokalizacji, które sześć lat temu były wymienione we wniosku. Być może od tego czasu zmieniły się stany prawne tych miejsc albo ktoś zrezygnował z wcześniejszych planów. To nie było już później weryfikowane, więc można to ponownie sprawdzić – tłumaczy Szczęsny Filipiak.

Czy zmiana miejsca oznacza przygotowywanie wszystkiego zupełnie od nowa? – Na pewno będzie musiał być przygotowany nowy projekt, który będzie dopasowany do potencjalnej nowej lokalizacji. A w pierwszej kolejności w budżecie i w wieloletniej prognozie finansowej będą musiały być zarezerwowane środki na realizację. Długa droga przed nami, ale jest taka wola prezydenta, żeby taką lokalizację znaleźć i zadanie zrealizować – mówi nam Mateusz Płoskonka, Zastępca Dyrektora Wydziału Polityki Społecznej i Zdrowia UMK.

A może jednak?...

Szczęsny Filipiak zapowiada, że zamierza zwrócić się do prezydenta, by jeszcze raz rozważyć lokalizację na Rybitwach, ale z układem drogowym ograniczonym do niezbędnego minimum, a nie w tak rozbudowanej formie, jak w obecnych planach. To w jego ocenie dawałoby szansę na znaczne zmniejszenie kosztów planowanej inwestycji. Na razie jeszcze piłka jest w grze i żadne wiążące decyzje nie zostały podjęte.