Szykują się do zaostrzenia kar za fałszywe alarmy

Osoby wywołujące fałszywe alarmy są praktycznie bezkarne. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji chce zwiększyć odpowiedzialność za tego typu łamanie prawa. – Należy wprowadzić zdecydowanie większe kary, w tym finansowe, by były dotkliwe i zniechęcały to tego typu zachowań – podkreśla MSWiA w swoim komunikacie.

2013 rok. Dwa sklepy sieci TESCO zostają ewakuowane. Bierze w tym udział około tysiąca osób. W akcji uczestniczy kilkanaście jednostek służb ratunkowych. Powód? Fałszywy alarm. Straty hipermarketów szacowane są na ponad 160 tys. złotych.  Sprawcą był Piotr G. Wytłumaczył, że ma problemu z alkoholem. Dobrowolnie poddał się karze z wnioskiem o rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat.

Listopad 2015, PGE Arena. Policjanci dostają informację o sześciu ładunkach wybuchowych. Sprawcą jest Leszek G. Szybko zostaje zatrzymany, prokuratura chciała roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata i pokrycia kosztów akcji.  

3 kwietnia 2016 roku. 20-latek na SOR przy ul. Wrocławskiej krzyczy, że ma przy sobie pas szahida. Trafia na obserwacje psychiatryczną.

To tylko kilka przykładów i spraw, które ostatecznie trafiły do prokuratury. Liczb bezwzględnych nie ma. Dlaczego? Jak tłumaczy Anna Zbroja, nie wszystkie takie zgłoszenia są karane jednakowo. – Zgłoszenie fałszywego alarmu z uwagi na jakość zawiadomienia może być kwalifikowane jako przestępstwo bądź wykroczenie – mówi posterunkowa.

Żadne zgłoszenie nie było prawdziwe

Jeśli jest uznane za wykroczenie, nie jest nigdzie odnotowywana. Jeśli zaś za przestępstwo, to może mieć różne kwalifikacje.  – Nie jest więc możliwe przedstawienie całościowej – obiektywnej – statystyki, która obrazowałaby całościową ilość tego typu zgłoszeń – twierdzi Anna Zbroja.

– Wiele zgłoszeń wpływających do policji, np. wysyłanych mailowo do kilkunastu instytucji  jednocześnie,  jak i  działania sprawdzające, prowadzone są jako akcja ogólnopolska. Jak do tej pory żadne z nich w Małopolsce nie zostało potwierdzone – dodaje policjantka.

Sądy zazwyczaj orzekają kary w zawieszeniu i do tego dokładają kary lub odszkodowania pieniężne od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.

Zaostrzenie prawa?

Obecnie za wywołanie fałszywego alarmu kodeks karny przewiduje karę pozbawienia wolności od pół roku do lat ośmiu. W MSWiA opracowywane są rekomendacje prawne. – Specjalny zespół przeanalizuje m.in. obecnie obowiązujące przepisy, kary i procedury postępowania, a wyniki tych prac posłużą do opracowania szczegółowych rozwiązań – czytamy w komunikacie resortu.

Jak podkreśla MSWiA, fałszywe alarmy to zarówno koszty społeczne, jak i ekonomiczne. Dlatego MSWiA będzie pracowało nad rozwiązaniami prawnymi dotyczącymi tych kwestii. – Zespół, który opracuje rekomendacje prawne w sprawie fałszywych alarmów, przeanalizuje także obowiązujące procedury dotyczące rozpoznawania prawdopodobieństwa zgłaszanych zdarzeń – zapowiada ministerstwo.

Edward Siarka, wiceprzewodniczący sejmowej komisji Spraw Wewnętrznych przyznaje, że na razie nie wie, w którym kierunku zmiany mają iść. Podkreśla jednak, że coś z falą fałszywych alarmów musi się zrobić.  – W jakiś sposób tę plagę należy zatrzymać. Tego typu alarmy są społecznie szkodliwe i kosztowne – twierdzi poseł Siarka i przypomina, że uderzają one nie tylko w pojedyncze osoby, ale również instytucje. – Propozycji na razie nie znam – dodaje polityk.