Tadeusz Trzmiel: Na lotnisko powinno być drożej

Radny Łukasz Wantuch, poruszony napływającymi do niego informacjami dotyczącymi masowo wypisanych opłat dodatkowych dla turystów jadących z i na lotnisko, postanowił zainterweniować u władza miasta. Odpowiedź wiceprezydenta Krakowa Tadeusza Trzmiela była jednoznaczna.

Osoby, które chcą dojechać miejskimi autobusami do portu lotniczego, wyjeżdżają z granic administracyjnych miasta, co oznacza, że muszą zakupić bilet aglomeracyjny, droższy o 20 groszy. Radny Przyjaznego Krakowa uważa, że to niedorzeczność i zapytał prezydenta, czy rada miasta może ustalać, gdzie konkretnie obowiązują strefy biletowe.

Radny chciałby rozszerzenia strefy miejskiej o dwa przystanki do lotniska albo obniżki ceny biletu aglomeracyjnego z 4 do 3,80 zł i traktowanie tych biletów wymiennie.

Powinno być drożej

W odpowiedzi Tadeusz Trzmiel przywołuje dane z ostatniego roku, pokazując, że problem nakładanych kar na turystów jest znikomy. – Od 1 lutego 2016 roku do 20 lutego 2017 roku kontrolerzy skierowali 85 wezwań do zapłaty z tytułu nieważnego biletu na danej trasie linii 292/252, co względem pozostałych ponad 73 tys. wezwań stanowi zaledwie 0,12% całości – informuje Trzmiel.

Kontrolerzy jednak mają postawione inne zadanie niż karanie. –  Na liniach do lotniska mają pracować tylko kontrolerzy umundurowani, którzy w pierwszej kolejności mają pomagać w zakupie odpowiedniego biletu, a nie wystawiać opłat dodatkowych – tłumaczy Piotr Hamarnik z biura prasowego ZIKiT-u.

Co więcej, wiceprezydent twierdzi, że port lotniczy jest miejscem newralgicznym i powinien zostać objęty „specjalną, droższą strefą biletową”. – Co obecnie jest praktykowane przy dojazdach do lotnisk na całym świecie – uważa Tadeusz Trzmiel.