Tak wygląda zaplecze referendalne Aleksandra Miszalskiego. Ruszają zmiany kadrowe

Po świętach Aleksander Miszalski ma przeprowadzić zmiany kadrowe w magistracie, miejskich jednostkach i spółkach. W planie jest też likwidacja części stanowisk.

Do rozpisania referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego (KO) ze stanowiska prezydenta miasta potrzeba ponad 58 tys. ważnych podpisów.

Złożono ich ponad dwa razy więcej. Państwowa Komisja Wyborcza w poniedziałek zakończyła ich weryfikowanie. Prawdopodobnie do lokali wyborczych Krakowianie będą mogli pójść w niedzielę, 24 maja. 

W gabinetach przy placu Wszystkich Świętych nikt już nie pyta, czy referendum będzie. Pytanie brzmi raczej: jak odpowiedzieć na narastające niezadowolenie i jak odzyskać kontrolę nad sytuacją.

Zmiana podejścia

Jeszcze kilka tygodni temu w otoczeniu prezydenta dominowało przekonanie, że referendum to polityczna fala, która z czasem osłabnie. Dziś jest już inaczej.

Zmiana miała przyjść wraz z pojawieniem się stratega, który dołączył do zespołu Miszalskiego. To osoba z doświadczeniem w administracji centralnej oraz w kampaniach prowadzonych na poziomie krajowym i stołecznym.

– Na początku było lekkie lekceważenie. Teraz jest pełna mobilizacja – słyszymy od jednej z osób zbliżonych do zaplecza prezydenta.

Zespół miał też przeprowadzić szerokie badania społeczne. Ich wyniki – jak słyszymy – nie zostały w magistracie zbagatelizowane.

Zdiagnozowaliśmy ponad 250 problemów. To nie są wielkie hasła, tylko konkretne rzeczy, które ludzi irytują na co dzień – mówi jeden ze współpracowników.

„Żółta kartka” od mieszkańców

Aleksander Miszalski, Łukasz Sęk
Aleksander Miszalski, Łukasz Sęk
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Z rozmów z osobami znającymi kulisy pracy zaplecza prezydenta, wyłania się obraz działań opartych nie tyle na wielkich inwestycjach, co na szybkiej reakcji na lokalne problemy.

– Społeczeństwo pokazało nam żółtą kartę. Robimy wszystko, żeby w maju nie zobaczyć czerwonej – mówi jeden ze strategów.

Stąd aktywność prezydenta w sprawach, które wcześniej nie przebijały się na pierwszy plan: usuwanie słupów reklamowych z chodników, zapowiedzi uporządkowania przestrzeni publicznej czy działania wokół pomnika przy Placu Centralnym i Kopca Wandy.

– To nie przypadek. Każda taka rzecz wynika z analizy konkretnych problemów zgłaszanych przez mieszkańców – słyszymy.

Dwie ścieżki działania

W otoczeniu Miszalskiego mówi się wprost, że działania są dziś prowadzone równolegle na dwóch poziomach.

– Nie będą to tylko małe rzeczy. Musimy działać dwutorowo – mówi osoba z otoczenia prezydenta.

Z jednej strony chodzi o szybkie reakcje na codzienne problemy mieszkańców. Z drugiej – o ważniejsze decyzje.  

„Rekolekcje dla urzędu”

Referendum stało się też pretekstem do wewnętrznego przeglądu działania urzędu.

– To są dla nas „wielkie rekolekcje”. Patrzymy, jak pracują ludzie. Okazuje się, że rzeczy odkładane latami można zrobić szybko – mówi jeden z rozmówców.

Jak słyszymy, w najbliższym otoczeniu prezydenta coraz częściej mówi się nie tylko o potrzebie przyspieszenia działań, ale też o uporządkowaniu samego magistratu i miejskiego zaplecza instytucjonalnego.

Po świętach mają ruszyć zmiany

Złożenie podpisów pod wnioskiem o referendum
Złożenie podpisów pod wnioskiem o referendum

Z naszych informacji wynika, że po świętach Aleksander Miszalski ma przeprowadzić zmiany kadrowe nie tylko w Urzędzie Miasta Krakowa, ale też w miejskich jednostkach i spółkach.

Plan ma zakładać również likwidację części stanowisk urzędniczych.

W najbliższym otoczeniu prezydenta ta operacja ma już swoją wewnętrzną nazwę.

To jest „odchudzanie” – słyszymy od osoby znającej kulisy rozmów.

Jak dodaje nasz rozmówca, nie chodzi wyłącznie o personalne przesunięcia czy kosmetyczne korekty.

– To nie będzie przenoszenie ludzi z jednych na drugie stanowiska. To oznacza prawdziwe odchudzanie administracji – mówi osoba z otoczenia Aleksandra Miszalskiego.

Jak wynika z ustaleń redakcji LoveKraków.pl zmiany dotkną nie tylko urząd, ale również miejskie spółki. 

Siedziba Urzędu Miasta Krakowa przy pl. Wszystkich Świętych
Siedziba Urzędu Miasta Krakowa przy pl. Wszystkich Świętych
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

Korekta i kolejny etap

Pierwszym sygnałem zmiany podejścia była tzw. „wielka korekta”, czyli wycofanie się lub złagodzenie części wcześniej forsowanych rozwiązań.

W tle były m.in. spory wokół cen biletów, Strefy Czystego Transportu czy parkowania.

– To było przyznanie, że popełniono błędy. W jednym czasie doszło do kumulacji niepopularnych decyzji – mówi jeden z naszych rozmówców.

Teraz trwa kolejny etap. W otoczeniu prezydenta funkcjonuje już nawet określenie opisujące tę fazę działań: „zmieniamy Kraków”.

– Wiemy, że będą nas za to krytykować, że robimy to pod referendum. Ale i tak musimy to zrobić – słyszymy od osoby znającej kulisy rozmów.