TDJ Estate wchodzi do Krakowa. Inwestycje przy pl. Imbramowskim i Meiera to dopiero początek
Dawid Kuciński, LoveKraków.pl: „Nieustanną inspiracją do naszej pracy są ludzie oraz ich wizja idealnego miejsca do życia. Wierzymy, że jest ona czymś więcej niż zamkniętą przestrzenią. Mieszkania to dopiero początek” – jak TDJ Estate wprowadza w życie tę filozofię?
Katarzyna Unold, prezeska zarządu TDJ Estate: Posłużę się czymś, co jeszcze nie zostało opublikowane, ale znalazło się w naszej nowej strategii. Zawarliśmy to w jednym zdaniu: Dla nas dom i mieszkanie nigdy nie będzie produktem. Mieszanie jest czymś więcej niż sumą ścian, okien i drzwi. Jest początkiem czyjejś historii, centrum codziennego życia, emocji, wspomnień i marzeń. Ludzie z dużą ostrożnością podchodzą do deweloperów i zakupu swojego M i jest to zrozumiałe. Nasz klient podejmuje jedną z najważniejszych decyzji w swoim życiu i musi być zrozumiany, wysłuchany i bezpieczny. Nasza filozofia jako całej grupy TDJ, stawia klienta w centrum zainteresowania. Może to brzmieć jak klisza, ale od lat na Śląsku udowadniamy, że tak jest.
Budujemy mieszkania zgodnie z potrzebami ich przyszłych właścicieli. Nie chcemy uczyć ludzi, jak mają żyć – chcemy wiedzieć, co jest im niezbędne, i właśnie to im dać. O tych potrzebach dużo wiemy, robimy wywiady zarówno z klientami, którzy zawarli umowę, jak i z tymi, którzy się na to nie zdecydowali. Pytamy, dlaczego i co jest dla nich najważniejsze.
Do tej pory TDJ skupiało się na Katowicach. Powoli działalność rozszerza się na inne miasta. Co zdecydowało o wejściu na krakowski, dość trudny rynek, gdzie ziemia jest droga, procesy administracyjne długie, a opór społeczny bywa spory? Dodatkowo sytuacji nie ułatwia niestabilność na rynku.
Decyzję podjęliśmy ponad rok temu. Jak wiadomo, rynek deweloperski w Polsce skupia się na sześciu, a teraz już siedmiu miastach regionalnych i każdy deweloper z różnych przyczyn wybiera, gdzie chce być. Jest kilku deweloperów ogólnopolskich, którzy działają na wszystkich tych rynkach, ale wybór lokalizacji jest zależny od wielu czynników.
Nie podejmujemy decyzji intuicyjnie, tylko wszystko odpowiednio obliczamy i szacujemy. Mimo chwilowych trudności rynek krakowski jest dobrym rynkiem i takim pozostanie z wielu względów: demografii, średniego wynagrodzenia, atrakcyjności turystycznej i wielu innych czynników. Do tego z Katowic do Krakowa jest po prostu blisko, co też ma niebagatelne znaczenie, bo pozwala na ekspansję, przy relatywnie niskim nakładzie sił.
Wzięliśmy też pod uwagę zagrożenia, jakie wynikają z trudnego procesu administracyjnego. Jednak z uwagi na duże i dobre doświadczenie we współpracy z samorządem katowickim oraz naszą bardzo dobrą opinię, liczymy, że równie dobrze będzie nam się współpracowało z władzami Krakowa. Uważamy, że jesteśmy dobrym partnerem.
W takim razie zakładam, że lokalizacja pierwszej inwestycji przy placu Imbramowskim nie została wybrana na chybił trafił.
Z naszej analizy wynika, że jest to miejsce dobrze skomunikowane, z własnym charakterem i lokalną tradycją, a jednocześnie pozwala myśleć o rozwoju całego rejonu. Będzie to na pewno dogodna lokalizacja, bo z jednej strony znajduje się przy kultowym placu, a z drugiej w popularnej i dojrzałej pod względem mieszkaniowym dzielnicy.
Ta pierwsza inwestycja będzie musiała być zrealizowana na tip-top. Inaczej stanie się słabą reklamą.
Nie jesteśmy tutaj na chwilę. Nie zamierzamy zbudować jednego budynku i zniknąć. Zależy nam, żeby nie było żadnej skuchy.
W planach jest inwestycja przy ul. Meiera. I coś jeszcze?
Na pewno. Obecnie skupiamy się na rozważnym zakupie gruntów. Inwestycja przy Meiera będzie się składać z trzech etapów, w których powstanie ponad sześćset mieszkań. Zaczynamy budowę pierwszego etapu od strony ulicy Meiera.
W ramach inwestycji powstanie wart około miliona złotych park linearny, który w całości sfinansujemy. Będzie to ponad 3 tys. metrów kwadratowych zieleni - przemyślanej, funkcjonalnej i łatwej w utrzymaniu. To z resztą jedna z naszych wizytówek. Projekt parku powstał we współpracy z mieszkańcami dzielnicy. Wspólne tworzenie przestrzeni z ich przyszłymi użytkownikami uważamy za podstawę dobrego funkcjonowania tych tytułowych „fajnych miejsc do życia”.
Chcę też zaznaczyć, że nie wchodzimy w sektor quasi-premium czy najmu krótkoterminowego. Skupiamy się na tym, żeby budować dobre, funkcjonalne mieszkania w ramach wieloetapowych inwestycji. Dodatkowo myślimy o jakimś małym projekcie w centrum, ale to bardziej przy okazji.
A propos zieleni. W Krakowie jest to jeden z kluczowych tematów, na który kładzie się bardzo duży nacisk. Czy TDJ wpisuje się w te założenia, aby osiedla były jak najbardziej zielone? Jak to wygląda?
Nasze inwestycje w Katowicach udowadniają, że nie mamy się czego wstydzić, a wręcz możemy się pochwalić. Zawsze dbamy o to, żeby części wspólne i zagospodarowanie terenu były przemyślane i rzeczywiście służyły mieszkańcom. Sama na pewien czas przeprowadziłam się do jednej z naszych katowickich inwestycji i z przyjemnością patrzę na to, co już zrealizowano.
Pamiętajmy, że będąc w mieście nigdy nie będziemy w lesie, na łące czy w parku. To nie jest domek jednorodzinny, więc zieleń jest równoważona utwardzonymi placami, instalacjami czy obiektami małej architektury. Wynika to z czysto użytkowych względów. Natomiast, jeśli chodzi o zieleń jako taką, ważne jest nie to, żeby posadzić dużo byle czego, ale by przemyśleć, jak rośliny będą rosły i jak w przyszłości będzie można zmieniać czy uzupełniać nasadzenia. Kładziemy na to duży nacisk i chcemy, aby tereny zielone pełniły również konkretną funkcję. Wiem, że deweloperka to nie działalność misyjna, która ma tworzyć społeczności, ale jeżeli patrzę na przykład na Pierwszą Dzielnicę, którą mam pod oknem, to faktycznie widzę pierwsze mikrospołeczności. Ostatnio wybudowana pomiędzy blokami szklarnia dla mieszkańców już zapełniła się doniczkami z pomidorami.
Pytam o to w kontekście spełniania minimalnych wskaźników. Może deweloperzy powinni wyciągnąć rękę i dać kilka procent zieleni więcej, niż wskazują plany miejscowe? Wiem, że przekłada się to na zyski, ale może warto spojrzeć na to w szerszej perspektywie?
Staramy się to robić. Wspominałam już o jakości i o tym, jak jest ona wykorzystywana. Przy ulicy Meiera, we współpracy z miastem, budujemy park, o którym już mówiłam. Ostateczny kształt tego terenu chcemy jeszcze skonsultować z mieszkańcami i radą dzielnicy.
Mówiła pani, że TDJ nie zamierza stawiać PRS-ów, czyli mieszkań na wynajem. A jak pani podchodzi do tego typu inwestycji?
Na pewno nie zamierzamy ich budować w Krakowie. Jeśli chodzi o sam rynek, to będzie się on w naszym kraju rozwijał. Przede wszystkim nie każdy chce kupować mieszkanie i też nie każdego na nie stać. Wydaje się, że rynek najmu instytucjonalnego przestaje być domeną wąskiej grupy inwestorów. Powoli staje się wyborem przeciętnego mieszkańca dużego miasta, pragnącego łączyć komfort życia z mobilnością i przewidywalnością kosztów. Jako aktywna użytkowniczka mieszkań na wynajem, bardzo chciałabym, aby ten rynek się ucywilizował. Aby ludzie, którzy wynajmują, nie byli skazani na prywatne lokale i uzależnieni od humoru właściciela. Chodzi o to, by umowa była stabilna i długoterminowa.
Czy oprócz mieszkań spółka zamierza inwestować w Krakowie i okolicach w inne formy nieruchomości, na przykład komercyjne? Biurowce na razie są chyba tematem dość odległym, ale parki handlowe…
Na razie nie. Jesteśmy skupieni na mieszkaniówce. Parki handlowe w naszym przypadku są elementem synergii z innymi spółkami z grupy, dzięki czemu mamy czasami dostęp do ciekawych terenów poprzemysłowych i wtedy realizujemy takie inwestycje. Nie jest to jednak nasz cel strategiczny.
Wróćmy jeszcze na koniec do ekspansji. Czy inne duże miasta są już w orbicie zainteresowań?
Tak, kolejne miasta są w planie i w przygotowaniu. Będziemy mogli wkrótce pokazać konkretne przykłady, bo na razie nie chcemy ogłaszać wielkich, niepopartych faktami planów ekspansyjnych. Myślę, że do końca roku coś się pojawi. I mówię tu o największych miastach.
Będzie najazd na Warszawę?
Warszawa też znajduje się w centrum naszego zainteresowania, a właściwie jest dla nas jednym z kluczowych kierunków tej ekspansji.