To już nie są tężnie solankowe. Inspektorat pisze też, by nie wprowadzać w błąd

Są wytyczne Głównego Inspektoratu Sanitarnego w sprawie tężni miejskich. W zasadzie już nimi nie są, ponieważ zyskały nową nazwę. Chodzi o to, by nie sugerować, że są instalacjami uzdrowiskowymi.

Zagrożenie dla zdrowia?

Tężnie solankowe to miejska atrakcja: również w Krakowie.

Prof. Katarzyna Wolny-Koładka z Uniwersytetu Rolniczego od początku ich uruchomienia prowadzi badania skażenia mikrobiologicznego.

Wraz ze swoim zespołem cyklicznie wykrywa w solance drobnoustroje chorobotwórcze:

To są wszystko organizmy stanowiące zagrożenie dla zdrowia ludzi, szczególnie tych z obniżoną odpornością, dzieci czy też seniorów, którzy bardzo chętnie przychodzą w takie miejsca.
Prof. Katarzyna Wolny-Koładka

Wyniki jej badań wykazały, że w solance występują m.in. bakterie oraz gronkowce.

Godzinny spacer przy tężni

Tymczasem miejscy urzędnicy serwowali Krakowianom narrację, że tężnie mogą mieć pozytywny wpływ na ich zdrowie.

Godzinny spacer przy tężni solankowej to dawka jodu, która odpowiada trzem dniom spędzonym na spacerach nad morzem – widniało na oficjalnej stronie krakowskiego magistratu.

Końcem ubiegłego roku prof. Wolny-Koładka mówiła nam, że „nie ma żadnych regulacji prawnych, które określałyby, jak nadzorować mikro-tężnie, a nawet jak je budować czy serwisować: w tym m.in. jak często wymieniać solankę”.

Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Zupełnie nie winiłabym obywateli za to, że chcą przychodzić do mikro-tężni i że polubili tę formę spędzania czasu. Od początku narracja serwowana przez urzędników, samorządowców była taka, że te obiekty mają właściwości lecznicze – zauważała ekspertka.

Tymczasem, i to już jest zapisane w prawie, mikro-tężnie nie są konstrukcjami leczniczymi. Są to wyłącznie elementy małej architektury.

Odkręcić serwowaną ludziom narrację będzie trudno. Przez kilka lat słyszeli, że tężnie mogą poprawić ich stan zdrowia, tymczasem okazuje się, że mogą zadziałać wręcz odwrotnie – zauważała nasza rozmówczyni.

Deszcz, kurz i zanieczyszczenia

W Zarządzie Zieleni Miejskiej przekonywali, że mimo dezynfekowania tężni istnieje ryzyko pojawienia się w solance szkodliwych dla człowieka mikroorganizmów. 

Może być to efekt bezpośredniego narażenia obiektu na działanie deszczu, kurzu czy zanieczyszczeń, które przenosi wiatr.

Ponadto dzikie zwierzęta, szczególnie ptaki, mogą zanieczyścić solankę zarazkami przez bezpośredni kontakt lub odchody. Istotnym zagrożeniem są także niewłaściwe, niezgodne z regulaminem zachowania użytkowników oraz brak przestrzegania zasad higieny, które mogą prowadzić do skażenia mikrobiologicznego.
Zarząd Zieleni Miejskiej

Urzędnicy informowali, że czekają na wytyczne Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Ten „zapowiadał wykonanie badań i kontroli w wybranych obiektach na terenie całego kraju”.

Wyniki (...) staną się podstawą dla opracowania wytycznych, zapewniających bezpieczne warunki dla osób, korzystających z miejskich tężni solankowych – zapowiadali w urzędzie.

Wprowadzano w błąd?

GIS powołał zespół ekspertów, który ostatecznie opracował zalecenia i wytyczne adresowane do właścicieli i zarządców tężni solankowych.

Zostały już opublikowane przez inspektorat w Internecie.

Wśród zaleceń mowa jest m.in. o systematycznych kontrolach czystości wokół obiektu, usuwaniu zanieczyszczeń, w tym ptasich odchodów, oraz całkowitej wymianie solanki i czyszczeniu instalacji.

Tężnie zyskały też nową nazwę: obiekty małej architektury wodnej z użyciem m.in. solanki.

GIS wskazuje, że pomimo wizualnego podobieństwa do tężni uzdrowiskowych, nie są urządzeniami lecznictwa uzdrowiskowego.

– Szczególnie istotne jest, aby komunikaty kierowane do użytkowników nie wprowadzały w błąd co do charakteru tych instalacji i nie sugerowały efektów leczniczych porównywalnych z tężniami uzdrowiskowymi – podsumowują w Głównym Inspektoracie Sanitarnym.