„To kluczowe dla pobudzenia”. Badaczka z UJ o tym, co zmiana czasu robi z naszym ciałem

W nocy z 28 na 29 marca zmienimy godzinę 2 na 3. Choć dla wielu to tylko drobna niedogodność, naukowcy alarmują: ta jedna brakująca godzina to potężny wstrząs dla ludzkiego organizmu. 

Mimo że zmiana czasu na letni ma swoje korzyści praktyczne, z perspektywy medycznej bilans zysków i strat wypada niekorzystnie. Jak tłumaczy dr Aleksandra Domagalik-Pittner z Centrum Badań Mózgu UJ, nasze życie toczy się w rytmie trzech nakładających się na siebie „zegarów”: społecznego, słonecznego oraz biologicznego. Ten ostatni, sterowany przez jądro nadskrzyżowaniowe w mózgu, jest fundamentem naszej egzystencji, synchronizując wszystko – od temperatury ciała po gospodarkę hormonalną.

Wewnętrzny dyrygent traci rytm

Przejście na czas letni jest dla nas szczególnie dotkliwe, ponieważ skraca dobę do 23 godzin. Dr Domagalik-Pittner obrazowo porównuje ten proces do pracy orkiestry:

– Zmiana czasu to sytuacja, kiedy z dnia na dzień zmieniamy partyturę. Nasz wewnętrzny „dyrygent” musi dostosować cały organizm, co wymaga czasu – podkreśla badaczka.

Krzysztof Kalinowski

Zanim ta synchronizacja nastąpi, musimy liczyć się z szeregiem „fałszywych nut”: chronicznym zmęczeniem, problemami z koncentracją, a nawet zaburzeniami trawienia. Ekspertka zauważa, że powrót do czasu zimowego jest dla nas znacznie łagodniejszy – nie tylko wydłuża dobę, ale jest bliższy naturalnemu rytmowi człowieka, który bez wpływu światła oscyluje wokół 25 godzin.

Mózg na emocjonalnym roller coasterze

Skutki zmiany czasu nie kończą się na ziewaniu przy biurku. Brak snu uderza bezpośrednio w strukturę naszego mózgu. Osłabiona kontrola kory przedczołowej sprawia, że do głosu dochodzi ciało migdałowate – nasze emocjonalne centrum alarmowe. Efekt? Stajemy się bardziej drażliwi, a panowanie nad emocjami przychodzi nam z trudem.

Co istotne, nie wszyscy cierpimy tak samo. Najmocniej uderzy to w tzw. „sowy”, czyli osoby o chronotypie wieczornym. W ich przypadku zmiana czasu drastycznie pogłębia zjawisko „social jet lag” – bolesny rozdźwięk między tym, czego domaga się biologia, a tym, co narzuca harmonogram pracy czy szkoły.

Jak przetrwać zmianę? Metoda małych kroków

Zamiast fundować organizmowi szok w niedzielny poranek, warto zacząć działać wcześniej. Naukowcy sugerują metodę ewolucyjną, a nie rewolucyjną.

Warto już tydzień wcześniej przesuwać godzinę snu i pobudki o około 10 minut dziennie
dr Domagalik-Pittner.

Kluczem do „zresetowania” wewnętrznego zegara jest również poranne światło słoneczne, unikanie niebieskiego światła ekranów wieczorem oraz rygorystyczne przestrzeganie stałych pór posiłków.

Zima czy lato? Nauka nie ma wątpliwości

Choć debata nad zniesieniem zmiany czasu wciąż trwa, nauka wskazuje jasny kierunek. Zdaniem ekspertów to czas zimowy jest dla nas bardziej naturalny i zdrowszy.

– Poranne światło ma kluczowe znaczenie dla pobudzenia organizmu. Przy stałym czasie letnim zimą wiele osób zaczynałoby dzień w ciemności – zaznacza ekspertka z Centrum Badań Mózgu UJ.