To ma być wielka wyprowadzka. Płaszów i Rybitwy mają odetchnąć. Co z masterplanem?
Zaplanować na nowo
Płaszów oraz Rybitwy to dziś obszar, na którym miesza się wiele funkcji. Z jednej strony są bloki, a w sąsiedztwie m.in. firmy, które zajmują się gospodarką odpadami.
Od lat mówi się o tym, że trzeba ponownie zaplanować ten fragment miasta. Pojawiały się różne pomysły, np. żeby wybudować nową dzielnicę z wysokościowcami, tzw. krakowski Manhattan.
Protestowali przedsiębiorcy, którzy obawiali się, że będą musieli zamknąć biznesy.
Wkrótce publikacja
Kompromisem ma być tzw. masterplan. Urzędnicy zapowiadają, że wkrótce zostanie opublikowany.
O tym dokumencie mówi się w przestrzeni publicznej już od jakiegoś czasu.
Władze miasta twierdzą, że masterplan to próba uporządkowania jednego z najbardziej chaotycznych fragmentów Krakowa.
Obawy wśród przedsiębiorców pozostały. Początkiem tego roku przyszli pod krakowski magistrat i mówili o „wywłaszczeniu przemysłu”, „deweloperskim lobby” oraz „likwidacji kilkunastu tysięcy miejsc pracy”.
– Masterplan zostanie niebawem opublikowany. W bardzo dużym stopniu uwzględniono w nim uwagi zgłaszane przez wiele środowisk, z którymi konsultowaliśmy jego zapisy, także mieszkańców, aktywistów i rad dzielnic. To dokument koncepcyjny, który wskazuje kierunki zagospodarowania obszaru Płaszowa i Rybitw – ale zarazem nie mający mocy prawnej – komentuje dla LoveKraków.pl wiceprezydent Krakowa Stanisław Mazur.
Jego zapisy mają zostać wykorzystane m.in. przy okazji zmian w planach miejscowych.
Teren przy kombinacie
Zastępca Aleksandra Miszalskiego nie ukrywa, że kluczowe były rozmowy m.in. z przedsiębiorcami, którzy działają w branży odpadowej. O ich ewentualnej wyprowadzce z Płaszowa i Rybitw mówi się od dawna. Chodzi o to, aby siedziby tych firm ulokować z dala od zabudowy mieszkaniowej.
– Na jednym z niedawnych spotkań przedsiębiorcy zwrócili się do nas z pytaniami o wskazanie terenów, na które mogliby przenieść swoją działalność – podkreśla Mazur.
W ostatnich dniach, jak zapewnia, miasto wróciło do nich z konkretną odpowiedzią.
– Przedstawiliśmy warunki i harmonogram. Wskazaliśmy również miejsce: to blisko pięćdziesięciohektarowy teren, przylegający do nowohuckiego kombinatu. Co istotne, zaproponowana lokalizacja posiada bezpośredni dostęp do drogi krajowej oraz bocznic kolejowych, a z racji oddalenia od skupisk zabudowy mieszkaniowej minimalizuje ryzyko napięć społecznych – zapewnia wiceprezydent Mazur.
Według jego relacji większość przedsiębiorców z branży odpadowej podjęło już bezpośrednie rozmowy ze spółką Kraków Nowa Huta Przyszłości.
– Firmy wyraziły zainteresowanie potencjalnym nabyciem gruntów. Doceniam, że po stronie tych przedsiębiorców jest wola rozmowy i wspólnego poszukiwania kompromisowych rozwiązań – twierdzi wiceprezydent.
Stanisław Mazur zapewnia też: – Zarazem chciałbym wyraźnie zaznaczyć, że bardzo zależy nam na tym, aby przedsiębiorcy działający w innych branżach na tym terenie mogli kontynuować swoją działalność i aby powstawały tam nowe miejsca pracy.