To mogą być duże pieniądze dla miasta. „Panie pośle, Kraków patrzy”
Posłowie kłócą się o opłatę
W ostatnich dniach doszło do poselskiej przepychanki w sprawie tzw. opłaty turystycznej. Żeby Kraków mógł ją pobierać, potrzeba odpowiedniej ustawy.
Opłata turystyczna oznaczałaby znaczące wpływy do budżetu miasta. Szacuje się, że byłoby to między 60 a nawet 100 mln złotych rocznie.
Swoje projekty ustaw złożyli Rafał Komarewicz z Polski 2050 oraz Daria Gosek-Popiołek z Lewicy.
Jak poinformowała niedawno posłanka Razem Marcelina Zawisza, oba wnioski w sprawie natychmiastowego procedowania ustaw o opłacie turystycznej zostały odrzucone przez Sejm.
Chodzi o to, że poselskie projekty trafiły do dalszych prac w komisjach finansów publicznych oraz samorządu terytorialnego i polityki regionalnej.
Krakowska radna miejska z partii Razem Aleksandra Owca obawia się, że w komisji projekty utoną na wieczne nigdy:
„Szczególne punkty za bezczelność należą się Rafałowi Komarewiczowi, który zagłosował przeciwko skierowaniu do drugiego czytania własnego druku. Kraków patrzy, panie pośle” – skomentowała radna Owca.
Potrzebna dyskusja
W odpowiedzi Rafał Komarewicz stwierdził, że nawet najlepszy projekt nie wejdzie w życie bez podpisu prezydenta:
Zwrócił uwagę, że to normalny etap procesu legislacyjnego, podobnie jak konsultacje społeczne, w których, jak stwierdził poseł Komarawicz, Aleksandra Owca nie wzięła udziału.
– Zgadzam się pani radna, Kraków patrzy. Zostawmy jednak wzajemne uszczypliwości. Mamy wspólny cel: by Kraków wreszcie mógł wprowadzić opłatę turystyczną – stwierdził przedstawiciel Polski 2050.
I dodał: – Są dwa projekty, nad którymi będziemy sprawnie pracować: i panią również do tej pracy zapraszam.