Tradycję trzeba pielęgnować. Inny niż zwykle trening noworoczny

Trafienie numer jeden w czasie treningu norowocznego Cracovii uznawane jest za pierwszego gola na polskich boiskach w nowym roku. Początek, tradycyjnie, 1 stycznia w samo południe. Tym razem jednak bez kibiców na stadionie i Mateusza Wdowiaka na boisku.

Dużo młodszą pasiastą tradycją jest święcenie w Wielką Sobotę pokarmów na stół wielkanocny. W środku pierwszej fali pandemii nie można było przynieść koszyczków na stadion przy ulicy Kałuży, ale symbolicznie jeden poświęcił klubowy kapelan, co kibice mogli śledzić dzięki transmisji internetowej.

Podobnie będzie w piątek. Nikt nie wyobrażał sobie, by nie odbył się trening noworoczny, który może już mieć prawie stuletnią tradycję (dokładna data pierwszego nie jest znana). – Wszyscy z przyjemnością przychodzili na stadion Cracovii, na trening noworoczny. Najczęściej zbieraliśmy się na Rynku Głównym, by wspólnie przejść w kierunku ulicy Kałuży. Już na ulicy Piłsudskiego spotykaliśmy kibiców Pasów, którzy do nas dołączali – wspominał w 2014 roku Mieczysław Kolasa, ostatni żyjący mistrz Polski z 1948 roku.

Los bywa przewrotny.

Wdowiak poza kadrą

Mateusz Wdowiak, który nie przedłużył wygasającej w czerwcu umowy i jesienią trafił do rezerw, ma nie wystąpić w treningu. Z naszych informacji wynika, że wychowanek nie otrzymał "powołania" od Piotra Gizy, trenera trzecioligowej drużyny, na piątkowe wydarzenie.

W treningu zabraknie też wielu obcokrajowców – wracających po kontuzjach i takich, którzy dostali zgodę klubu na dłuższe zimowe wakacje.