Tragedia na przedszkolnym placu zabaw pod Krakowem. Czy można było jej uniknąć?
O tragedii, która we wrześniu 2023 roku rozegrała się przy ul. Leśnej w podkrakowskim Zabierzowie przypominają znicze i żółta, policyjna taśma. 4-latek, który bawił się na tamtejszym placu zabaw, w pewnym momencie wpadł do zbiornika. – Przedszkolak został wydobyty z wody po kilkudziesięciu minutach, reanimacja trwała 40 minut, jednak nie udało się uratować dziecka – relacjonowała Katarzyna Cisło, rzeczniczka małopolskiej policji. Sprawę badała Prokuratura Okręgowa w Kielcach. Przeniesiono ją tam z Krakowa, „aby uniknąć wątpliwości co do bezstronności prowadzących śledztwo” (informacja za PAP).
Jeszcze w marcu tego roku śledczy informowali naszą redakcję, że „postępowanie pozostaje w toku (…), nikomu nie przedstawiono zarzutów, obecnie skompletowano już materiał dowodowy i jest on poddawany analizie”. Teraz sytuacja uległa zmianie. Zarzuty postawiono wicedyrektorce przedszkola i właścicielowi placówki. Jak informuje Radio Kraków, mieli umyślnie narazić dzieci na „bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz ciężkiego uszczerbku na zdrowiu”. Podejrzani nie przyznają się do zarzucanych im czynów. Odmówili także składania wyjaśnień.
Jerzy Śliwa komentuje dla LoveKraków.pl: „Zarzuty zapewne nikogo nie zaskoczyły i wiem, że cały zespół podchodzi do sprawy z respektem i poczuciem odpowiedzialności, ale również z wielką uważnością na dobro dzieci, no i oczywiście wielką delikatnością dla uczuć rodziny 4-latka”. I dodaje: „Uważamy, że zarzucanie długotrwałego i celowego działania na szkodę dzieci – dla zagrożenia ich zdrowia i życia, to zarówno pod względem prawnym, stanu faktycznego, jak i ludzkiego wymiaru – jest nie do zaakceptowania. Stąd osoby, którym postawiono zarzuty w śledztwie, zdecydowały nie składać wyjaśnień, co nie stoi w sprzeczności z ich poczuciem odpowiedzialności i dalszą pełną współpracą z organami ścigania”.