Tragedia pod Rysami. Nie żyje turysta, kobieta w ciężkim stanie

Jedna osoba zginęła, druga z ciężkimi obrażeniami trafiła do szpitala po wypadku w rejonie Rysów. Prokuratura bada okoliczności wypadku i podaje, że wyprawa w góry miała być formą świętowania 50. urodzin.

Ratownicy ruszyli pieszo przez złą pogodę

Wczoraj o godzinie 14:15 do centrali TOPR wpłynęło zgłoszenie ze szlaku na Rysy. W rejonie wylotu Żlebu Rysa znaleziono dwie osoby – jedną bez oznak życia oraz drugą z licznymi obrażeniami wskazującymi na upadek z dużej wysokości.

Z powodu złych warunków pogodowych śmigłowiec nie mógł dotrzeć na miejsce, dlatego ratownicy musieli udać się tam pieszo. Pierwsi z nich dotarli kilkanaście minut przed godziną 17. Potwierdzili zgon  50-letniego turysty, a następnie rozpoczęli udzielanie zaawansowanej pomocy medycznej kobiecie, która znajdowała się kilkadziesiąt metrów wyżej.

Jak podaje TOPR, poszkodowana została wcześniej prowizorycznie zabezpieczona przed dalszym upadkiem i utratą ciepła przez turystów, którzy wezwali pomoc. Kobieta była w stanie ciężkim, z obrażeniami głowy, kręgosłupa, klatki piersiowej i kończyn.

30 ratowników i 8-godzinna akcja

Na miejsce dotarli kolejni ratownicy ze specjalistycznym sprzętem. Po około godzinie rozpoczęli opuszczanie poszkodowanej w noszach w kierunku Czarnego Stawu pod Rysami. W tym samym czasie przygotowywano do transportu ciało zmarłego turysty.

Nosze wraz z turystką udało się opuścić na linach ok. 370 metrów do tzw. Kamienia, gdzie przy chwilowej poprawie pogody możliwe było użycie śmigłowca. W pierwszym locie udało się podebrać na pokład kobietę i dwóch ratowników i przetransportować do szpitala w Zakopanem. W kolejnym locie, z Buli pod Rysami do Morskiego Oka przewieziono ciało turysty oraz grupę ratowników – poinformował TOPR. Akcję zakończono o godzinie 22.

Fatalne urodziny

Prokuratura rejonowa w Zakopanem wszczęła śledztwo w sprawie wypadku.

– Dotychczas zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, że w dniu zdarzenia na szlaku panowały bardzo trudne warunki. Ustalono również, że zmarły posiadał w plecaku raki, jednak nie korzystał z nich w chwili zdarzenia – informuje prokuratura.

– Ze wstępnych ustaleń wynika, że pokrzywdzeni byli znajomymi z czasów studiów i wspólnie zaplanowali wyprawę w Tatry. Wyjazd miał stanowić formę uczczenia 50. urodzin kobiety – podają śledczy.