Trasę Łagiewnicką będziemy spłacać do 2042 roku
Nie mamy alternatywy – tak wiceprezydent Tadeusz Trzmiel przekonywał radnych do powołania spółki Trasa Łagiewnicka. Jak mówił, to najtańszy sposób, by zbudować tę prawie 4-kilometrową drogę. To ogromna inwestycja: miasto będzie ją spłacać do 2042 roku.
Trasa ma stanowić część tzw. trzeciej obwodnicy i przebiegać pomiędzy ulicą Witosa, Zakopiańską i Grota-Roweckiego. Od pętli Kurdwanów do ulicy Zakopiańskiej ma powstać nowy odcinek torowiska tramwajowego. Całość ma mieć 3,7 km długości, przy czym dwa fragmenty będą poprowadzone tunelem.
Podczas środowej sesji radni po raz pierwszy dyskutowali nad tym tematem, a decyzję będą podejmować na początku lutego. Prezydent Trzmiel przekonywał, że ta inwestycja jest konieczna – po pierwsze ze względu na zmniejszenie ruchu samochodów przez Aleje, po drugie – by ograniczyć zanieczyszczenie powietrza w centrum miasta.
Gotowa dokumentacja, własne grunty
Jak mówił zastępca Jacka Majchrowskiego, budowę brakujących odcinków trzeciej obwodnicy trzeba zacząć właśnie od Trasy Łagiewnickiej, bo jest najlepiej przygotowana. – Posiada ważne decyzje administracyjne, w tym decyzję środowiskową, jak również prawie w 100 procentach wykupione nieruchomości na całej długości tej trasy – wyliczał prezydent Trzmiel.
Powołanie jednoosobowej spółki to zabieg finansowy, by nie obciążać budżetu miasta ogromnym zadłużeniem. Budowa ma kosztować prawie 1,3 miliarda zł netto. Pieniądze mają pochodzić z Unii Europejskiej, spółki Polskie Inwestycje Rozwojowe i z kredytu w Europejskim Banku Inwestycyjnym. Kraków miałby nową drogę w 2021 roku, ale koszty jej budowy spłacałby do 2042 roku, w kwocie do 61 mln zł rocznie.
Prezydent przekonywał, że po analizie dostępnych możliwości powołanie spółki okazało się najtańszym sposobem przeprowadzenia inwestycji. Korzystniejszym np. od partnerstwa publiczno-prywatnego. – Spółka celowa jest najbardziej optymalnym modelem realizacji tego przedsięwzięcia. Zadania niezwykle skomplikowanego, kosztochłonnego, o dużych wymogach technologicznych – mówił.
Czy nas stać? I czy to potrzebne?
Radni mieli sporo wątpliwości co do tej propozycji – zarówno co do samego zamierzenia, jego skali, jak i sposobu finansowania. Zwracali uwagę na to, że droga po trzy pasy ruchu w obydwie strony może być po prostu przeskalowana, a jej duże koszty utrudnią realizację innych zadań w mieście. Pytali też o perspektywę budowy kolejnych odcinków (Trasy Pychowickiej i Zwierzynieckiej), twierdząc, że sam południowy odcinek nie wpłynie na ruch na Alejach.
Radny Grzegorz Stawowy dopytywał o prognozy natężenia ruchu. W jego ocenie część tranzytu zostanie wkrótce przekierowana na budowaną wschodnią obwodnicę miasta. – Ta trzecia obwodnica w tej sytuacji jest mniej potrzebna, niż jeszcze kilka lat temu – mówił.
Prezydent Trzmiel utrzymywał jednak, że Trasa Łagiewnicka w proponowanej formie jest bardzo istotna ze względu na ruch międzydzielnicowy. – Jeżeli zbudowalibyśmy ją w układzie dwie jezdnie po dwa pasy, to ten układ wypełniłby się po dwóch latach, nawet przy S7 na wschodzie – odpowiadał.
Radni wrócą do tematu w lutym. Co będzie, jeśli nie zgodzą się na powołanie spółki? – Wtedy Trasa Łagiewnicka nie powstanie – kwituje prezydent.