Trener Cracovii: Gdy on strzela gole, to tylko takie
W meczu przyjaźni Cracovia pokonała zespół Lecha Poznań 2:0 i w dalszym ciągu jest jednym z głównych kandydatów do gry w europejskich pucharach w przyszłym sezonie.
Cracovia ciągle jest na podium, lecz na plecach czuje oddech Zagłębia Lubin, które na dwie kolejki przed końcem rozgrywek ma zaledwie o jeden punkt mniej. – Nie ukrywam, że jest to dla nas bardzo ważne i cenne zwycięstwo. Przed rozpoczęciem rundy finałowej mówiłem, że walory estetyczne schodzą na dalszy plan. Liczy się teraz już tylko wynik, a ten jest dla nas korzystny. Mamy trzy punkty, jesteśmy dalej w grze i zobaczymy, co przyniesie środowa kolejka – mówił po meczu trener Pasów Jacek Zieliński.
Krakowski zespół zaaplikował przyjezdnym dwie bramki. Pierwszą zdobył Erik Jendrisek, a drugą po blisko pięciu miesiącach przerwy Marcin Budziński, który przy Kałuży rozegrał bardzo dobre zawody. – Marcin wrócił do dobrej dyspozycji. Już w meczu z Ruchem Chorzów dawał sygnały, że jest to taki Marcin, którego chcielibyśmy oglądać. Zagrał dobrze, z pełnym zaangażowaniem, a przede wszystkim skutecznie. Jego bramka to stadiony świata. Gdy on strzela gole, to tylko takie – chwalił swojego piłkarza szkoleniowiec.
W drugiej połowie dobrze grająca Cracovia nieco spuściła z tonu. Do głosu coraz śmielej dochodzili piłkarze z Poznania, zmuszając Grzegorza Sandomierskiego do sporej gimnastyki w bramce. – Z postawy w defensywie jestem zadowolony. Nie straciliśmy bramki i zagraliśmy na zero z tyłu. Liczyliśmy się z tym, że Lech będzie stwarzał sobie sytuacje. Nie jesteśmy taką drużyną, która w pełni blokuje dostęp do własnej bramki – zaznaczył stanowczo opiekun Pasów.
Kolejny mecz piłkarze z Krakowa rozegrają już w środę. Czeka ich długi wyjazd do Szczecina. Z Pogonią nie zagra z powodu żółtych kartek Florin Bejan. – Braliśmy pod uwagę, że prędzej czy później Florin będzie pauzował. Złapał kartkę w najgłupszej możliwej sytuacji, lecz jakoś sobie z tym poradzimy. Tylko on nie będzie mógł zagrać, więc wielkich manewrów nie trzeba będzie robić – zakończył trener Zieliński.