Trener Cracovii: Nie możemy się tym zadowolić

Podopieczni trenera Michała Probierza po raz pierwszy pod jego wodzą wywalczyli komplet punktów. W Gdańsku krakowianie do bramki rywala trafili aż cztery razy, ale sędzia trzech trafień nie uznał. Bramka Michała Helika przesądziła o zwycięstwie.

Cracovia słabo rozpoczęła mecz w Gdańsku i tylko dobra postawa defensywy i Adama Wilka przesądziła o tym, że trudny okres udało się przetrwać, zachowując czyste konto. – Przede wszystkim gratuluję moim zawodnikom Przed meczem mówiłem im, by uwierzyli w siebie i po prostu grali w piłkę. Wiedzieliśmy, że Lechia ma mocny zespół. Na początku nie potrafiliśmy uporządkować naszej gry. Było kilka sytuacji, gdzie Lechia była bardzo groźna, ale mieliśmy trochę szczęścia - mówił po spotkaniu opiekun Pasów Michał Probierz.

Ciężka praca

Po upływie kwadransa gra Cracovii wyglądała coraz lepiej. – Mieliśmy momenty, nad którymi musimy jeszcze ciężko pracować, ale włożyliśmy w ten mecz sporo zaangażowania, dzięki czemu zrobiliśmy krok do przodu. Najważniejsze jest to, że wywalczyliśmy trzy punkty – podkreślił szkoleniowiec. – W drugiej połowie musieliśmy szukać rozwiązań. Piotr Malarczyk miał żółtą kartkę, obawialiśmy się drugiej i musieliśmy go zmienić. Wpuściliśmy Dytyateva, który pierwszy raz grał na tej pozycji, dlatego też widać było pewną nerwowość. W pewnym momencie konieczna była zmiana ustawienia na grę pięcioma obrońcami. Nie potrafiliśmy się przez to z przodu utrzymać się przy piłce, ale udało nam się wrócić do równowagi – dodał.

Po dwóch kolejkach Cracovia ma na swoim koncie cztery punkty. – To zwycięstwo to dobry prognostyk przed naszą dalszą pracą. Nie możemy się nim zadowolić i mam nadzieję, że żaden zawodnik tego nie zrobi. Czeka nas bardzo ciężka praca. Mamy teraz tydzień, bo gramy dopiero w poniedziałek i chcemy ten czas dobrze wykorzystać, by przygotować się nie tylko do następnego meczu, ale też do całego sezonu – zaznaczył trener Probierz.

Powtórki

Dwukrotnie podczas meczu z Lechią sędzia Szymon Marciniak korzystał z systemu VAR i dwukrotnie nie uznał trafień Krzysztofa Piątka. – Skoro tak sędzia zadecydował, to trzeba to szanować. Szkoda tylko, że ten VAR będzie na jednym stadionie w danym tygodniu i to może być problemem. Będą zespoły, które będą poszkodowane. Najważniejsze dla nas jest, że choć zdobyliśmy trzy bramki, to wygraliśmy jedną – zakończył opiekun Pasów.