Trener Cracovii wkurzył Klicha, chce Glika, czeka na derby i powiedział, czego pilnuje
Trudny początek Bartosza Grzelaka
Szkoleniowiec ma świadomość, że ani jego początek w Cracovii osobiście, ani ten okres dla drużyny nie był na piątkę. Najważniejszy cel, czyli utrzymanie, udało się osiągnąć.
Gdyby zespół nie zaczął stale obniżać swojego poziomu, nie podjąłby miesiąc temu pracy w ekstraklasie. Wiedział, co trzeba poprawić, ale z zewnątrz nie wszystko dało się zauważyć.
– Wewnątrz było widać wyzwania i problemy, o których nie pomyślałem. Cieszę się, że nam się udało utrzymać, na pewno dużo się nauczyliśmy z tego sezonu jako klub – podkreśla trener.
Bartosz Grzelak nie potrzebuje urlopu
Przed piłkarzami niemal miesięczne urlopy od pracy w klubie. Bartosz Grzelak dłużej odpoczywać nie zamierza, bo za bardzo nie musi. Prowadził drużynę od 20 kwietnia, a wcześniej miał dłuższą przerwę od zawodowych obowiązków. Na jakiś czas wróci do Szwecji, bo akurat z rodziną przez ostatnie tygodnie miał kontakt tylko na odległość.
Kto zostanie, a kto odejdzie z Cracovii?
Cracovia na pewno się zmieni. Cracovia musi się zmienić. Bez wchodzenia w szczegóły, trener przyznaje, że z piłkarzy, którzy w sobotę zagrali przeciwko Koronie, ktoś na pewno odejdzie.
Części kończą się kontrakty, a kilku nie będzie narzekać na brak zainteresowania. Największe szanse na bardzo dobry transfer zagraniczny ma obrońca Oskar Wójcik. To najlepszy zawodnik Pasów ubiegłego sezonu, jedno z największych (o ile nie największe) objawienie ligi.
Poprzednik Grzelaka, Luka Elsner, latem postawił na wychowanka Tarnovii, który w klubie jest od dziewięciu lat. Zaufanie Słoweńca podziałało na 23-latka jak trampolina. Chłopak, którego dotąd kojarzyli głównie lokalni dziennikarze i niektórzy kibice, odpalił błyskawicznie. Dziś to czołowy stoper ligi pod lupą Jana Urbana.
Kariera Kamila Glika będzie trwała?
Grzelak chciałby pozostawienia w drużynie 38-letniego Kamila Glika. Piłkarzem Pasów jest od dwóch lat i niedługo kończy się jego umowa. Obrońca długo wracał po poważnej kontuzji. W tym sezonie w lidze zaliczył tylko dwa epizody.
– Kamil musi podjąć decyzję i klub musi podjąć decyzję. Wszyscy wiedzą jakie ma doświadczenie, nawet jak nie był na boisku tak dużo w sezonie, to ma bardzo dobry wpływ na zespół na treningach. Zawsze jest pozytywny, ciężko pracuje na każdym treningu – podkreśla 48-latek.
– Nie widzę po nim, że chce zakończyć karierę. Miałem takich zawodników, po których było widać, że może to ich ostatni miesiąc. Tego w nim nie widziałem i mam nadzieję, że z nami zostanie – zaznacza.
Klub powinien być na „tak”, ponieważ były reprezentant Polski angażuje i chce się angażować nie tylko w życie pierwszej drużyny.
Mateusz Klich potrzebował bodźca
Wcześniej mieszkający przez większość życia w Szwecji Grzelak deklarował, że widziałby w zespole także napastnika Gabriela Charpentiera. Pokazał, że w warunkach ekstraklasy ma bardzo dobre umiejętności, jednak był problem z jego dostępnością z powodu częstych urazów.
Co z tym fantem zrobią w klubie? Na pewno wypowie się sztab medyczny, bo zawodnik mający taką historię zdrowotną koniecznie musi dokładnie sprawdzony. Istotne będą też finanse i liczba innych obcokrajowców w kadrze.
Nigdzie się nie wybiera Mateusz Klich i nikt go z klubu nie wypycha. W poprzednim sezonie pomocnik po 14 latach wrócił do Cracovii i nie zawsze wchodził z buty lidera. Bez dwóch zdań był nim w ostatnich tygodniach, gdy ważyła się przyszłość Krakowian w ekstraklasie.
Pod koniec meczu przeciwko Koronie Kielce Klich był już tak zmęczony, że nie był w stanie zrobić kroku. Trener chwali go za jakość treningu, prowadzenie drużyny. Nazwał go znakomitym zawodnikiem i liderem drużyny.
W pierwszym meczu pod wodzą nowego trenera 36-letni pomocnik przez godzinę siedział na ławce. Był to celowy zabieg Grzelaka. Klich wszedł w drugiej połowie i zaliczył asystę z rzutu wolnego przy wyrównującym golu w doliczonym czasie.
– To była trudna decyzja dla zawodnika z dużym doświadczeniem, w tym wieku. Decyzja, która może boleć – nie ma wątpliwości opiekun Pasów.
Uważa, że przy takich zawodnikach trzeba znaleźć sposób, by ich wzbudzić.
Wielkie Derby Krakowa wracają do ekstraklasy
Cracovia zbudowała drużynę do gry z trójką środkowych obrońców i wahadłowymi. Tak chciał grać poprzedni trener Luka Elsner. Grzelak kontynuował ustawienia 3-4-3 lub 3-5-2, ale przyznaje, że robił to, bo po prostu musiał. Woli jednak drużynę z czwórką w obronie i latem zespół będzie przystosowany do tego ustawienia.
Utrzymanie Pasów w ekstraklasie, a także wcześniejszy awans Wisły oznaczają, że w sezonie 2026/2027 po czterech latach wrócą Wielkie Derby Krakowa.
Grzelak mówi, że od członków sztabu wie, jak ważne są to spotkania.
– Z poprzednich klubów ze Szwecji, z Budapesztu wiem, co derby znaczą dla kibiców – zapewnia.
Wynik rywalizacja przekłada się m.in na to, w jakim humorze ktoś pójdzie do pracy.
Derby często wygrywa się nie umiejętnościami, a nastawieniem. Nowy trener Cracovii podkreśla, że w ostatnich tygodniach budował w zespole mentalność na następny sezon.
Zły charakter dyskwalifikuje
Po meczu część najzagorzalszych kibiców Cracovii w mocnych słowach zwróciła się do drużyny i wiceprezesa Murata Colaka. Pytany o tę sytuację Grzelak twierdzi, że rozumie frustrację po trudnym sezonie. Dziękuję im za wsparcie w ostatnich pięciu meczach.
– Kibice Cracovii mają wielką silę, wielką energię, wielkie serce do klubu i pasję. Mogę powiedzieć, że pilnuję tych cech, które oni chcą widzieć w zespole, bo mi się podobają. Mogą być spokojni, że mają trenera, który myśli o tych cechach w ten sam sposób – podkreśla.
Zapewnia, że nie zamierza pracować z piłkarzami, którzy mają zły charakter.