Trener pomógł Wiśle zmianami. „Cieszę się, że się nie poddaje”
Taktyczne szachy
Spotkanie dwóch drużyn z wierzchołka tabeli można było nazywać hitem tej serii gier. Pierwsza liga wyznaczyła je na poniedziałek, termin nielubiany przez piłkarzy i kibiców.
Mecze w tym terminie nie zawsze są piłkarskimi widowiskami. Przy Reymonta na jedynego gola trzeba było poczekać do drugiej połowy. Przez wiele minut było dużo taktycznej rozgrywki trenerów.
Mariusz Jop przechytrzył po przerwie Łukasza Tomczyka, który z Polonią, beniaminkiem rozgrywek, osiąga świetny wynik. To była pierwsza porażka bytomian od 17 sierpnia.
Roszady dały efekt
Jop gratulował Igbekeme, że się nie poddaje i próbuje uderzeń z dystansu.
Wskazał na kluczowe zmiany w drugiej połowie. Julian Lelieveld, który asystował przy golu, zastąpił Jakuba Krzyżanowskiego i przeszedł na lewą obronę, a Nigeryjczyk wszedł za Macieja Kuziemkę.
– Chodziło o wzmocnienie środka – mówił Jop. Kuziemka rozgrywał słabszy mecz, miał dobre momenty, ale przegrywał sporo pojedynków, więc został zmieniony.
Szwajcar pierwszy raz w wyjściowym składzie
W opinii Jopa Lelieveld to dobry piłkarz do gry w ataku pozycyjnym, kiedy Wisła długo rozgrywa piłkę i buduje akcje od obrony. To był powód, dla którego Holender pojawił się na boisku w drugiej połowie. Od początku Jop postawił zaś na prawej obronie na Raoula Gigera.
– Jest bardzo dobry w pojedynkach defensywnych, szybki. Chcieliśmy w ten sposób zabezpieczyć szybkie ataki tą stroną boiska, w których Polonia jest mocna – podkreślił Jop.
Nie rezygnują ze skrzydeł
Powodzenia Wiśle nie przynosiła w tym meczu gra skrzydłami. Wiele dośrodkowań nie dochodziło do adresatów, Polonia miała też wyższy zespół i często górowała w powietrzu.
Nieskuteczne były stałe fragmenty gry, ale Wisła nie zamierza rezygnować z prób gry w ten sposób. – Jeden mecz tego nie przekreśla – przekazał szkoleniowiec.
Broda czy Letkiewicz?
Jop mówił też o obsadzie bramki. Stwierdził, że jest zwolennikiem większego zaufania na tej pozycji. – Nikomu nie jest potrzebna tam nerwowość – mówił. Kamil Broda bronił w dziewięciu spotkaniach, ale potem stracił miejsce na rzecz Patryka Letkiewicza.
– Dobrze zaprezentował się w pucharze, dziś także w lidze. Dał nam dużo spokoju, podejmował dobre decyzje z piłką. Czekał na swoją szansę, podobnie jak Kamil w poprzednim sezonie. To dobrze, że mamy rywalizację na tej pozycji – zaznaczył Jop.