Trener Probierz: Porażkę trzeba przyjąć z pokorą
Cracovia przegrała na wyjeździe z Wisłą Płock 2:3. Spotkanie z przedostatnią drużyną ekstraklasy miało dziwny przebieg. Pierwsza połowa toczyła się w bardzo wolnym tempie, druga natomiast była pełna zwrotów akcji.
Do przerwy w Płocku Cracovia przegrywała jedną bramką. Po zmianie stron szybko straciła kolejnego gola, ale sama też zdołała dwukrotnie pokonać bramkarza gospodarzy. – Dla wszystkich to spotkanie było bardzo ciekawe, dla nas natomiast kuriozalne – skomentował na pomeczowej konferencji prasowej trener Michał Probierz. – Zespół Wisły grał agresywnie. Przegrywaliśmy w środku pola. Nie zdążyliśmy jeszcze wyjść na drugą połowę, a już przegrywaliśmy po pięknym strzale 0:2 – podkreślił.
Krakowianie mieli ogromne problemy z wyprowadzeniem ataku. Nie stworzyli sobie zbyt wielu okazji strzeleckich. Sytuacja poprawiła się nieco w drugiej połowie, na co miały wpływ przeprowadzone zmiany. – Łukasz Piszczek wniósł na boisko dużo dobrego. Po jego akcji mieliśmy rzut karny. Później sam strzelił gola. Pokazał się naprawdę z bardzo dobrej strony – komplementował zawodnika szkoleniowiec.
Przerwana seria
Przez pół godziny gry Cracovia grała w przewadze. Zaczęła strzelać bramki i wydawało się, że zwycięstwo ma już na wyciągnięcie ręki, zwłaszcza że gospodarze kończyli mecz w dziewiątkę. – Po drugiej czerwonej kartce chcieliśmy zdominować rywala. Wprowadziliśmy wysokich zawodników, ale gra się nie ułożyła tak jak chcieliśmy. Gospodarze mieli rzut karny i dzięki niemu wygrali. Jest to bolesne, ale z zespołem trzeba być także w tych trudnych chwilach. Długo wygrywaliśmy i ta seria kiedyś musiała się skończyć. Szkoda, że w takich okolicznościach. Trzeba jednak umieć z pokorą przyjąć porażkę – zakończył trener Probierz.
Seria zwycięstw Cracovii zakończyła się na siedmiu. Mimo to zespół nie zamierza składać broni. – Spotkanie miało dość niezwykły przebieg. Nie weszliśmy dobrze w ten mecz, ale pokazaliśmy charakter. Mam nadzieję, że wyciągniemy wnioski na przyszłość i takich meczów więcej nie będziemy rozgrywać. Jedno spotkanie nie może nas załamać – podkreślił przed klubową kamerą kapitan Pasów Janusz Gol.