Trudniejszy moment Wisły i pierwszy remis. „Irytujące sytuacje”
Tabela I ligi. Przewaga Wisły topnieje
Krakowianie pozostają liderem I ligi, mają dwa punkty więcej od Śląska Wrocław i jeden mecz do rozegrania więcej. Sytuacja wciąż jest co najmniej dobra, natomiast dwa ostatnie spotkania – z Miedzią Legnica i Odrą Opole – nie były już tak efektowne, a przede wszystkim efektywne w ich wykonaniu.
Z opolanami wiślacy dwukrotnie musieli odrabiać straty. – Na pewno jesteśmy rozczarowani wynikiem, bo grając u siebie, przed taką publicznością, chcemy wygrywać. W zespole było widać wiarę. Stworzyliśmy całkiem dużo sytuacji w pierwszej i drugiej połowie, to nie jest łatwe przy tak skomasowanej obronie. Oczywiście irytujące były te sytuacje, w których rywal od 7. minuty praktycznie próbował przeciągać każde zagranie. Natomiast my musimy być na to gotowi, bo inne zespoły na pewno będą próbowały tego częściej – komentował opiekun Białej Gwiazdy.
Wisła zbyt łatwo traci gole
Jego drużyna oddała 23 strzały, w tym 12 celnych. Odra uderzała na bramkę 10 razy i 5 celnie. – Zdecydowanie zbyt łatwo straciliśmy bramki, bo rywal tylko kilka razy w meczu był w naszym polu karny. To jest na pewno coś, z czego nie jesteśmy bardzo zadowoleni – nie ukrywał Jop.
Nie da się ukryć, że gospodarze popełniali zbyt dużo prostych błędów, przez co nie potrafili złapać płynności w grze.
– Szczególnie w drugiej połowie czasami zbyt długo czekaliśmy z decyzją i podanie było blokowane. Nie wiem, czy to jest kwestia koncentracji. Myślę, że to kwestia chęci przyspieszania trochę gry i w takich prostych sytuacjach czasami działaliśmy za nerwowo. Błędy indywidualne, proste straty, dają czas rywalowi na odpoczynek i oczywiście z perspektywy naszego zespołu na pewno było trochę za dużo takich sytuacji – nie ukrywał.
Tylko dwie zmiany Mariusza Jopa
Szkoleniowiec przeprowadził tylko dwie zmiany. Kacper Duda po przerwie wszedł za Jamesa Igbekeme, a później Ardit Nikaj zastąpił Macieja Kuziemkę, którego łapały skurcze. Jop uznał, że więcej roszad nie trzeba, ponieważ zawodnicy wyglądali na tyle dobrze, że nie trzeba było ich zmieniać.
W kadrze zabrakło Marka Bozicia, który odniósł kontuzję mięśniową. Na razie nie wiadomo, kiedy będzie mógł wrócić na boisko. To zła wiadomość, ponieważ na jakość skrzydłowego mocno liczono w klubie z ulicy Reymonta.