Tu ciemno, tu jasno. Czy nowe latarnie potrzebują testów?
Nie milkną dyskusje wokół nowych energooszczędnych latarni montowanych w ramach programu „SOWA”. Radny dzielnicy Zwierzyniec Krzysztof Kwarciak zwraca uwagę, że ledowe lampy nie oświetlają równomiernie całej drogi. W jego ocenie powodem jest brak wysięgników w nowych latarniach. Urzędnicy odpierają jego zarzuty.
Lampy w zdecydowanej większości są montowane w tych samych miejscach, w których stały poprzednie słupy. A ponieważ nowe latarnie nie mają wysięgników, samo źródło światła jest dalej od osi jezdni, niż wcześniej. Zdaniem radnego, to właśnie z tego powodu latarnie nie spełniają właściwie swojej funkcji.
Oko nie nadąża
Jak tłumaczy, latarnie są teraz często schowane w koronach drzew – na tyle, że zwykłe podcinanie gałęzi nie rozwiązuje sprawy. W jego ocenie problem występuje także tam, gdzie drzewa nie zasłaniają lamp. – Źródło światła znajduje się zbyt daleko od środka jezdni, aby było ono efektywne. Skutkuje to tym, że jest on niedoświetlony – stwierdza Kwarciak. W jego ocenie może to stwarzać zagrożenie, gdyż oko kierowcy nie przystosowuje się wystarczająco szybko do zmian natężenia światła.
Radny proponuje, by zorganizować publiczne testy zmodernizowanego oświetlenia, tak by mogli w nich wziąć udział wszyscy zainteresowani. Ma to być odpowiedź na zastrzeżenia formułowane przez mieszkańców, radnych i media. – Sprawa jest bardzo ważna, bo błędy popełnione przy wymianie latarni mogą mieć duży wpływ na bezpieczeństwo. Po za tym ciężko przejść obojętnie nad wydatkowaniem dziesiątek milionów złotych na wadliwe rozwiązania – mówi.
Już robiliśmy testy
Urzędnicy nie planują jednak wprowadzać żadnych zmian. Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu tłumaczy, że po zgłoszeniach mieszkańców przeprowadził już dodatkowe próby a ich wyniki spełniały wszystkie normy.
Zdaniem urzędników, wysięgniki w nowych lampach nie są potrzebne. – Te lampy mają inną konstrukcję niż lampy sodowe, światło rozchodzi się inaczej. To, co wcześniej dawał wysięgnik, teraz osiąga się dzięki soczewkom w oprawie – przekonuje Michał Pyclik z ZIKiT. Deklaruje przy tym, że ZIKiT jest w stałym kontakcie z Zarządem Zieleni Miejskiej. – ZZM stopniowo przycina gałęzie drzew tam, gdzie zasłaniają one światło – mówi.
W sprawie programu „SOWA” dużą niewiadomą pozostaje zgodność nowych opraw oświetleniowych z określonymi wcześniej parametrami. Jak ostatnio informowały krakowskie dzienniki, badania przeprowadzone na Politechnice Łódzkiej wykazały m.in. to, że lampy się zbyt mocno nagrzewają. ZIKiT czeka teraz na wyjaśnienia ze strony firmy FB Serwis, która dostarcza nowe oświetlenie.