Tysiąc twarzy krakowian

Od sierpnia 2019 roku nie odpuścił ani jednego dnia, codziennie ukazuje nowe portrety mieszkańców miasta i ludzi trwale z nim związanych. Projekt krakowianie liczy bez mała tysiąc publikacji i na tym nie koniec. Możliwe, że wkrótce wszystkie sfotografowane sylwetki ujrzymy w Muzeum Krakowa.

Łukasz Jeżak, LoveKraków.pl: Naprawdę nie opuściłeś żadnego dnia?

Paweł Wodnicki: Nie było dnia, w którym nie ukazałoby się przynajmniej jedno zdjęcie. Nawet gdy byłem objęty kwarantanną i siedziałem zamknięty w domu, to ludzie przyjeżdżali pod moje okno, a ja robiłem im zdjęcia teleobiektywem, żeby tylko móc projekt kontynuować.

Która z sylwetek cieszyła się największym zainteresowaniem?

Było kilka takich osób. Rekordzistami na chwilę obecną są państwo Stuhrowie, wzbudzili dużą falę sympatii, a ich zdjęcia zyskały ogromną liczbę lajków. Obserwujący bardzo wysoko cenią też sobie Marcina Dańca. Szerokim echem rozniosła się postać Edwarda – 70-letniego influencera modowego, który codziennie przybiera inną stylizację. To był absolutny hit. W ciągu kilku dni Edward zyskał kilka tysięcy nowych fanów.

View this post on Instagram

A post shared by Pawel Wodnicki (@krakowianie)

Kto z kolei na tobie wywarł największe wrażenie?

Zimą 2020 roku spotkałem się na Zakrzówku z dziewczyną, której pasją jest morsowanie. Dowiedziałem się, że jest ona jedną z niewielu osób na świecie, która przepłynęła „lodową milę”, czyli jedną milę w wodzie o temperaturze poniżej pięciu stopni Celsjusza. Duże wrażenie robią także na mnie tradycyjne historie rodzin związane z handlem czy rzemiosłem, gdy okazuje się, że dany sklep czy stragan jest prowadzony przez trzecie bądź czwarte pokolenie.

W projekcie biorą udział zwykli niezwykli ludzie – młodsi i starsi, wysoko postawieni urzędnicy i politycy, artyści, studenci, ale też babcie z zakupami. Rozumiem, że każdy może wziąć udział w projekcie i trafić do twojej kolekcji?

Absolutnie każdy. Idea projektu była taka, żeby nie zrobił się z tego katalog krakowskich gwiazd, celebrytów i uznanych osobistości. To oczywiście też są krakowianie, ale nie są oni jedynymi mieszkańcami naszego miasta. W projekcie biorą udział zarówno dzieci, niemowlęta, jak i studenci czy emeryci, w tym przypadkowe osoby spotkane na ulicy.

Mówiłeś, że czasami po złożeniu propozycji udziału zaistnienia w projekcie słyszysz hasła typu „jestem zwykły”, „niczym ciekawym się nie zajmuje”, ale chyba o to właśnie chodzi. Chcesz ukazać normalność, która też potrafi nieść za sobą niesamowite historie.

Staram się odkryć w ludziach, których fotografuje i z którymi rozmawiam, coś interesującego. Nie jest to jednak warunek zaistnienia w projekcie, możesz być zupełnie przeciętną osobą. Jeśli tylko czujesz się mieszkańcem Krakowa lub masz związek z tym miastem, możesz być częścią projektu krakowianie.

View this post on Instagram

A post shared by Pawel Wodnicki (@krakowianie)

Profil na Instagramie wkrótce będzie liczył 1000 wpisów, czyli 1000 portretów krakowian. Jak długo zamierzasz jeszcze realizować ten projekt?

Na początku zakładałem, że potrwa to rok, po czym zorganizuję wystawę. W pewnym momencie jednak wybuchła pandemia, która pokrzyżowała mi plany. Stwierdziłem zatem, że będę kontynuował to przez kolejny rok, do sierpnia 2021 roku, lecz zainteresowanie projektem przerosło moje oczekiwania i postanowiłem dalej rozwijać profil.

Kiedy w takim razie pierwsza wystawa krakowian?

Muzeum Krakowa wyraziło zainteresowanie udostępnieniem przestrzeni wystawowej pod ten projekt. Na tę chwilę pozostaje kwestia uzgodnienia terminu i znalezienia sponsorów z uwagi na skalę wydruku. Oczywiście pozostaje nadal obawa dotyczącą jesiennej fali pandemii i możliwości organizowania tego typu wystaw. Mam jednak nadzieję, że wernisaż dojdzie do skutku. Nie wykluczam też, że w przyszłości może powstać książka bądź album zawierający sylwetki projektu krakowianie.