W Bieńczycach chcą boiska, a nie bloku

Mieszkańcy Bieńczyc nie chcą, by zamiast boiska u zbiegu ulic Marii Dąbrowskiej i Władysława Andersa wyrósł wielopiętrowy blok. I głównie po informację w tej sprawie przyszli na zorganizowane we wtorek spotkanie z miejskimi planistami. To, czego się dowiedzieli, nie zadowoliło ich.

W planie zapiszą teren sportowy

Informacje o planowanej w miejscu zaniedbanego boiska na osiedlu Kościuszkowskim budowie, wywołały silny sprzeciw ze strony mieszkańców. O tym, że temat rozgrzewa emocje, świadczy zarówno liczba uczestników spotkania, jak i gorąca dyskusja z przedstawicielami Biura Planowania urzędu miasta.

A ci mieli mieszkańcom do przekazania dwie informacje: dobrą i złą. Dobra jest taka, że zgodnie z przygotowywaną koncepcją planu obszar boiska ma zostać zapisany jako „tereny sportu i rekreacji”. Nie będzie tam więc można postawić żadnych bloków ani niczego, co nie wiązałoby się ze wskazaną funkcją. – Będzie tak, jak Państwo sobie życzyliście we wnioskach, aby ten teren służył lokalnej społeczności – mówił obecny na spotkaniu autor koncepcji planu.

Czy zdążą z wprowadzeniem planu?

Problem w tym, że na to miejsce zostały już wydane dwie decyzje o warunkach zabudowy. Dopóki plan nie zostanie uchwalony przez radnych, boisko nie jest więc bezpieczne. Zaczyna się – jak w wielu innych miejscach w Krakowie – wyścig z deweloperem. Jeśli inwestor spełni wszystkie warunki i przygotuje potrzebną dokumentację, urząd w przewidzianych przez prawo terminach będzie musiał wydać pozwolenie na budowę.

Mieszkańcy mają już dość nowych inwestycji w swojej okolicy. Do planu złożyli prawie czterysta uwag, z których większość dotyczyła właśnie zachowania boiska. – Zdajemy sobie sprawę, że dopóki plan nie zostanie uchwalony, dopóty nie ma pewności, czy właściciel przy przyzwoleniu władz miasta terenu jednak nie zabuduje. Wymaga to od nas mieszkańców czujności – napisało na swoim profilu na Facebooku stowarzyszenie Polska Społeczna.